
Cała prawda o zaginięciu Macieja Aleksiuka
20-letni Maciej Aleksiuk mieszkał na co dzień w miejscowości Roztoka w powiecie świdnickim. Grał w piłkę w miejscowym klubie LKS Granit Roztoka i studiował w Szkole Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie. W piątek (25 września) przyjechał ze znajomymi do Wrocławia, by pobawić się na jednej z dyskotek. Całą grupą wybrali się do popularnego klubu X-Demon na pl. Wolności. W pewnym momencie beztroska zabawa została przerwana. Co się wydarzyło?

Cała prawda o zaginięciu Macieja Aleksiuka
Wszystko wskazuje na to, że Maciek został uderzony przez jednego z ochroniarzy. Dlaczego tak się stało? Zdaniem świadków do których dotarł SE, 20-latek wpadł na jednego z ochroniarzy - mężczyźni razem polecieli na stół, przy którym siedziały kobiety, znajome ochroniarzy. Tam doszło do szarpaniny. Nasi rozmówcy utrzymują, że Maciek został uderzony i wyrzucony z klubu. Na monitoringu widać, jak chłopak wychodzi z lokalu o własnych siłach i rozmawia z ludźmi. Nieco inną wersję wydarzeń przedstawili dziennikarze magazynu UWAGA. Według ich informacji Maciek miał zostać brutalnie pobity przez ochronę.

Cała prawda o zaginięciu Macieja Aleksiuka
Jedno jest pewne, ok. godz. 2 w nocy Maciek opuszcza lokal. Jest sam, ma na sobie tylko poplamioną koszulkę – jego kurtka została w klubowej szatni. Nikt z jego znajomych nie wychodzi wraz z nim, nikt nie interesuje się co się z nim dzieje. Po chwili chłopak podchodzi do grupki osób i przez chwilę z nimi rozmawia. Rozmowa nie trwa długo, ludzie odchodzą, a Maciek znów zostaje sam. Kolejne minuty 20-latek spędza sam przed klubem. Stoi z opuszczoną głową podparty o słupek parkingowy – wygląda jakby nie czuł się najlepiej.

Cała prawda o zaginięciu Macieja Aleksiuka
Nagle podchodzi do niego jakiś mężczyzna w czarnej kurtce. Chwilę rozmawiają, po czym odchodzą. Nieznajomy nie jest agresywny. Obaj idą w kierunku ul. Krupniczej. Maciek zatacza się i w pewnym momencie próbuje wskoczyć swojemu towarzyszowi na plecy.

Cała prawda o zaginięciu Macieja Aleksiuka
Na kolejnym nagraniu z monitoringu widać, jak Maciek i nieznajomy mężczyzna idą ulicą Włodkowica. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że dochodzą do pl. Jana Pawła II i tam się rozstają. Maciek po raz kolejny tej nocy zostaje sam. Przez chwilę chłopak siedzi na przystanku, po czym wstaje i rusza w kierunku Odry. Kolejna kamera nagrała go w pobliżu rzeki.

Cała prawda o zaginięciu Macieja Aleksiuka
Maciek dociera w końcu w okolice gmachu Uniwersytetu Wrocławskiego . Tutaj dochodzi do tragedii. W pobliżu Mostów Pomorskich 20-latek wpada do Odry. Nagranie z kamery monitoringu, na którym widać moment wypadku, zabezpieczyła policja. Wszystko wskazuje na to, że Maciek był sam. Sekcja zwłok nie wykazała jakichkolwiek śladów wskazujących na udział w zdarzeniu osób trzecich.

Cała prawda o zaginięciu Macieja Aleksiuka
Jak doszło do tragedii? Dlaczego po wyjściu z klubu Maciek sprawiał wrażenie półprzytomnego? Czy został pobity w klubie, czy ktoś mu dosypał coś do picia? Kim był tajemniczy mężczyzna, który przez długi czas mu towarzyszył? Dlaczego wpadł do rzeki? Na te pytania będą musieli odpowiedzieć śledczy, którzy badają sprawę śmierci Macieja Aleksiuka.