
„Kochaj, nie rżnij”, „Chcemy bzykać w spokoju" czy „Chcemy mieć mokro”
2 sierpnia ruszyła we Wrocławia akcja „Dziki Wrocław - dzika przyjemność”. To największe przedsięwzięcie ekologiczne w mieście od lat. Realizuje je Koalicja Wrocławska Ochrony Klimatu, która gromadzi 22 organizacje i ruchy działające na rzecz ochrony przyrody i klimatu.

„Kochaj, nie rżnij”, „Chcemy bzykać w spokoju" czy „Chcemy mieć mokro”
Aktywiści złożyli 26 wniosków do prezydenta Wrocławia o podjęcie natychmiastowych działań w celu ochrony zagrożonych betonozą, wycinką i suszą terenów zielonych.

„Kochaj, nie rżnij”, „Chcemy bzykać w spokoju" czy „Chcemy mieć mokro”
Jednym z elementów akcji jest również kampania outdoorowa. We Wrocławiu pojawiły się billboardy z hasłami, które narobiły dużo szumu. Jakie to hasła? Zobacz na kolejnych zdjęciach.

„Kochaj, nie rżnij”, „Chcemy bzykać w spokoju" czy „Chcemy mieć mokro”
Jedno z haseł to „Kochaj, nie rżnij”

„Kochaj, nie rżnij”, „Chcemy bzykać w spokoju" czy „Chcemy mieć mokro”
Kolejne hasło to „Chcemy bzykać w spokoju”

„Kochaj, nie rżnij”, „Chcemy bzykać w spokoju" czy „Chcemy mieć mokro”
Jedno z haseł to „Kochaj, nie rżnij”

„Kochaj, nie rżnij”, „Chcemy bzykać w spokoju" czy „Chcemy mieć mokro”
Inne to "Chcemy mieć mokro"

„Kochaj, nie rżnij”, „Chcemy bzykać w spokoju" czy „Chcemy mieć mokro”
Nie brakuje głosów, że kampania jest kontrowersyjna, bowiem jej hasła można odnieść do sfery seksualnej. - Czy w Polsce nawet kampania ochrony rezerwatów przyrody musi opierać się na „szczuciu cycem”?! Czy tylko takim przekazem dojdziemy do wrażliwości typowego Kowalskiego? - napisał na Twitterze Wojciech Kardyś, ekspert ds. marketingu.

„Kochaj, nie rżnij”, „Chcemy bzykać w spokoju" czy „Chcemy mieć mokro”
Jak tłumaczą akurat taką formę kampanii sami organizatorzy? Weronika Mazurek, koordynatorka akcji, w podkaście Pawła Chlastacza z Radia LUZ powiedziała m.in.: W kampanii outdorowej oddajemy głoś terenom przyrodniczo cennym. No i one trochę mówią nam o tym, czego potrzebują. Na przykład pola irygacyjne mówią o tym, że do tej pory były zalewane wodą i one wciąż chcą mieć mokro. Są też inne tereny, jak las Sołtysowicki, któremu zagra wycinka i on bardziej chciałby być kochany niż wyrżnięty. I są też takie tereny, które warto, żeby były otoczone większą ochroną, żeby ludzie mniej w nie ingerowali. Chcemy, żeby te tereny były objęte ochroną jako rezerwaty, zespoły przyrodniczo-krajobrazowe oraz użytki ekologiczne. Rzeczywiście, tymi chwytliwymi hasłami mówimy do przechodniów i ludzi, którzy je zobaczą. Przede wszystkim chcemy oddać głos przyrodzie, która jest przez nas degradowana w miastach.