Spis treści
Pozorne podobieństwo kulturowe polsko-czeskie
Czechy to państwo o krok stąd, cel popularnych weekendowych wypadów, zakupów i wakacji wielu rodaków. Sama również postanowiłam spędzić tam parę dni, zakładając, że to wyjazd przewidywalny, bliski i pozbawiony barier. Na miejscu okazało się, że sąsiedztwo geograficzne nie wyklucza kulturowych niespodzianek. Kluczowym powodem zamieszania okazały się kwestie językowe.
Polecany artykuł:
Fałszywi przyjaciele, czyli pułapki językowe w Czechach
Podczas wyjazdu szybko zrozumiałam, że polskie słowa mogą za południową granicą nabierać zaskakujących znaczeń. Swobodnie dyskutując po polsku w grupie, początkowo ignorowaliśmy reakcje otoczenia. Później okazało się, że nasze codzienne słownictwo dla Czechów brzmi czasem śmiesznie, dziwnie, a bywa, że i obraźliwie. Neutralne dla nas komunikaty wywoływały tam dwuznaczne uśmiechy lub oburzenie.
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
Odwiedziliśmy czeskiego Warsa! Tak wygląda menu
Złudna bliskość języków potrafi przysporzyć kłopotów
Oto zestawienie niektórych słów, które w Czechach mogą wywołać niemałą konsternację:
- Szukać - niewinny polski czasownik, który u sąsiadów jest wulgaryzmem.
- Droga – trasa, którą się przemieszczamy, podczas gdy dla Czechów to określenie na narkotyki.
- Zachód – strona świata, która w czeskim języku jest odpowiednikiem ubikacji.
- Sklep – nasz lokal handlowy to czeska piwnica.
Tego typu lingwistyczne rozbieżności powodują sporo zamieszania i wstydu. Wypowiadamy je swobodnie, zupełnie nie zdając sobie sprawy, w jaki sposób odbierają to obcokrajowcy.
Jak nie zaliczyć wpadki w Czechach? Słowa mają znaczenie
To doświadczenie uświadomiło mi, że podróż do kraju słowiańskiego warto poprzedzić szybkim sprawdzeniem słów, które mogą być odebrane w inny sposób niż mamy na myśli. Zweryfikowanie, czy potoczny język polski nie zawiera ukrytych tam wulgaryzmów lub dwuznaczności, może uchronić przed wstydem. Odrobina przygotowania to klucz do uniknięcia krytycznych spojrzeń miejscowych.