We wrocławskim sądzie rejonowym ruszył błyskawiczny proces Marka J., który w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia wraz z grupą innych mężczyzn najpierw uszkodził radiowóz, a następnie kijem baseballowym zaatakował dwóch funkcjonariuszy. Oskarżony przeprosił i przyznał się do winy, dzięki czemu już znamy decyzję sądu.
Polecany artykuł:
Kara to 2 lata bezwzględnego pobawienia wolności, nie tylko za czynną napaść na policjantów.
- Swoim zachowaniem, dokonując uderzeń kijem baseballowym wyczerpał również znamiona przestępstwa średniego uszkodzenia ciała - uzasadniała sędzia Dorota Wachowska.
Niewiele pamięta, bo był pijany
Adwokat Marek Mucha tłumaczył, że oskarżony swoje zachowanie tłumaczył wyłącznie upojeniem alkoholowym. Tak samo uzasadnia to, że podczas sprawy nie podał nazwisk innych mężczyzn biorących udział w bójce. Adwokat dodał, że Marek J. żałuje swojego czynu, co sam oskarżony podkreślał podczas procesu.
Nieprawomocny jeszcze wyrok jest efektem porozumienia obrony i prokuratury. Adwokat skazanego nie sygnalizował chęci wniesienia apelacji. Za tego typu przestępstwo 29-latkowi mogło grozić nawet 10 lat więzienia.
Posłuchaj także materiału reporterki Radia ESKA Kai Paśko:
Czytaj także: Ponad 90 odebranych dowodów rejestracyjnych. Wcale nie za pijaństwo czy prędkość