Pierwszy wyrok w sprawie Pawła W. zaskarżyła prokuratura. Mężczyzna miał zapłacić odszkodowanie za zniszczenie radiowozów w kwocie ponad 300 zł. Oskarżyciele uważali jednak, że powinien on, tak jak inni, podzielić się realnymi kosztami naprawy. Sąd przychylił się do tej apelacji.
- W trakcie zbiegowiska zgromadzeni dopuszczali się gwałtownego zamachu na osoby i mienie rzucając kamieniami, butelkami oraz petardami w samochody służbowe. Skutkiem tego były uszkodzenia karoserii w postaci wgnieceń oraz zarysowań i odprysków powłoki lakierniczej
- argumentowała sędzia Małgorzata Szyszko.
>>> Psychoza powodem śmierci Igora Stachowiaka? Biegli zeznawali przed sądem
Sąd mógł domagać się tylko kwoty, za szkody, które nie zostały jeszcze naprawione.
- Z obliczeń sądu wynika, że na dzień dzisiejszy z kwoty 9024 złote pozostała do zapłaty kwota 5020 złotych - wyjaśniła sędzia w uzasadnieniu wyroku.
Proces policjantów trwa...
Prokurator z Poznania zapewnił reportera Radia ESKA, że sprawa policjantów oskarżonych o przekroczenie uprawnień i znęcanie się nad Igorem Stachowiakiem jest w toku, ale też przyznał, że śledztwo nie posunęło się do przodu.
Igor Stachowiak zmarł w komisariacie przy Trzemeskiej we Wrocławiu w maju 2016 roku. Policjanci zatrzymali go na rynku. Zakuty w kajdanki Stachowiak został na terenie komisariatu rażony paralizatorem, co wyszło na jaw w rok po jego śmierci.
Posłuchaj materiału reportera Radia ESKA Krzyśka Staszkiewicza: