"Matka Boska uzdrawia we wtorki i czwartki”. Działkowiec zbudował własny kościół

Kim był Henryk Domański (+68 l.), rencista i działkowiec z Oławy na Dolnym Śląsku, który doznawszy szczególnej dobroci Niebios rozmawiał z Matką Boską i samym Chrystusem? Niczym prorok wieszczył, uzdrawiał, wbrew stanowisku Kościoła zbudował własny kościół i był o krok od schizmy? Na pewno charyzmatycznym liderem i świetnym organizatorem, który potrafił przekonać setki tysięcy rodaków udręczonych siermiężną PRL, że 8 czerwca 1983 r. w jego altance działkowej pojawiła się Maryja.

Zanim „wizjoner” Henryk Domański, jak nazywają go i dzisiaj wyznawcy objawień oławskich dostąpił rzeczy wielkich, Niebo dało mu znak. Jako 32-latek przeżył wypadek samochodowy, w którym doznał uszkodzenia kręgosłupa i wstrząsu mózgu. Z biegiem lat bóle i niedowład nóg stały się nieznośne. Został młodym rencistą, a w lutym 1982 r. trafił na operację do szpitala we Wrocławiu z diagnozą krwiaka mózgu. Uzdrowienie nastąpiło w noc poprzedzającą dzień wyznaczony na operację. Jak opisywał Domański, Najjaśniejsza Pani zjawiła się w sali szpitalnej i przemówiła: „Synu, wstań, jesteś zdrów. Ja ciebie uzdrowiłam. I ty czyń to chorym ludziom. Masz tę łaskę od Jezusa Chrystusa, mojego Syna i ode Mnie”.

Zaskoczony Henryk wstał i zaczął chodzić. Medycyna nie potrafiła wytłumaczyć, co się stało.

Ujrzał Matkę Boską w ogrodowej altance. Historia Cudu w Oławie
Autor: PAP/Afa Pixx/Zenon Żyburtowicz/ PAP Ujrzał Matkę Boską w ogrodowej altance. Historia Cudu w Oławie

Do pracy zarobkowej już nie wrócił. - 8 VI 1983 r. o godz. 8 przyjechałem na działkę rowerem. Pomodliłem się w altance, klęcząc przed obrazkiem Matki Bożej Częstochowskiej. (...) Po modlitwie poszedłem podwiązać pomidory. Zabrakło mi tasiemek, więc poszedłem do altanki. Stanąłem w drzwiach. Zauważyłem bowiem, że wewnątrz altanki stała Matka Boska. Jej Wielki Majestat i Świętość sprawiły że padłem na kolana, zacząłem się modlić. Odmówiłem Ojcze nasz, Zdrowaś Mario, Pod Twoją obronę i w połowie tej ostatniej modlitwy Matka Boża przerwała mi i powiedziała: „Wstań”. Gdy wstałem, Matka Boża dotknęła mnie dłonią w prawe ramię i powiedziała: „Ja ciebie uzdrowiłam, ty masz chorych uzdrawiać” - relacjonował Domański.

Miał wtedy 51 lat. Wkrótce jego działeczkę z murowaną altanką oblepili wierni, auta i autobusy parkowały wszędzie, a brak sanitariatów, koszy na śmieci, ławek nikomu nie przeszkadzał. Liczyła się tylko figura Niepokalanego Serca Maryi wystawiona przez Domańskiego. „Matka Boska uzdrawia we wtorki i w czwartki” - tabliczka ostrzegawcza nic nie dała, pielgrzymi tłoczyli się codziennie. Oblicza się, że tylko w 1983 r. do Oławy przyjechało 100 tys. pielgrzymów. Potem jeszcze więcej, w czym pomógł gen. Wojciech Jaruzelski, mówiąc publicznie, że „wiele jest jeszcze ciemnoty i zacofania, co najlepiej widać właśnie w Oławie”. To wzbudziło sprzeciw.

Domański potrafił błogosławić pielgrzymów kilkanaście godzin non stop: „Niech Matka Boża błogosławi i uzdrowi. Panie Jezu pobłogosław” – mówił przykładając dłonie do udręczonych ciał. Do lipca 1986 r. uzdrowionych, jak skwapliwie wyliczył „wizjoner” było dokładnie 51080. Nie każdy miał tyle szczęścia. Dwie osoby umarły w kolejce, kolejne zginęły potrącone przez pociąg.

Czytaj też: Domy elit PRL. Jak naprawdę mieszkali najbardziej wpływowi Polacy?

Episkopat Polski był coraz bardziej wzburzony tym, co dzieje się przy ul. Nowy Otok w Oławie. W 1986 r. oficjalnie uznał objawienia za nieprawdziwe, przestrzegając wiernych przed pielgrzymowaniem do altanki.

A Henryk Domański dostał od Najświętszej Panienki zadanie: postawić świątynię w miejscu objawień. Wziął się do pracy, był świetnym organizatorem, otoczony przez wianuszek emerytowanych budowlańców, inżynierów, strażaków i innych bogobojnych osób. W planach kaplica - olbrzymia budowla na planie krzyża - widnieje jako... stodoła. Inaczej władza nie zgodziłaby się na budowę, podobnie jak polski Kościół, który dobitnie podkreślił, że jest jej przeciwny. Stało się to po tym, jak Domańskiemu udało się przekonać wiernych, że świątynia Bożego Pokoju powstaje za jego przyzwoleniem.

Cały kompleks, w tym mieszkanie dla Domańskiego i jego rodziny, były gotowe w 1994 r. Mimo zakazu, odbywały się tam msze święte, uroczystości, itp. W 1999 r. Henryk Domański poszedł dalej - założył Stowarzyszenie Ducha Świętego. Taki prawie kościół… Watykan nakłada nań interdykt, członkom tego tworu groziło, że nie dostaną rozgrzeszenia, nie mogą przystępować do komunii świętej i nie mają prawa do pogrzebu katolickiego.

Henryk Domański zmarł w 2002 r. 17 listopada 2005 r. jego sanktuarium przejął Kościół katolicki. 22 sierpnia 2007 r. świątynia została wyświęcona pw. Najświętszej Marii Panny Królowej.

To cuda Polski. Te perełki znalazły się na liście UNESCO

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki