Ofiara „polskiego Fritzla” próbuje żyć od nowa. „Teraz najważniejszy jest dla mnie spokój”

2026-02-05 13:33

Okrzyknięto go polskim Fritzlem, bo przez blisko pięć lat więził, katował, gwałcił, wyzywał i poniewierał kobietę poznaną w internecie. Na szczęście, jest już za kratkami i za to, co zrobił spędzi tam resztę swojego życia. Tymczasem, jego ofiara, już od ponad roku, odzyskuje siły i układa swoje życie na nowo. - Teraz najważniejszy jest dla mnie spokój - twierdzi Małgorzata J.

Skład sędziowski Sądu Okręgowego w Legnicy nie miał wątpliwości. Mateusz J. (35 l.) z Dolnego Śląska ma psychopatyczną osobowość i nie powinien być na wolności. Za piekło, jakie zgotował Małgorzacie J. (31l.) z Leszna usłyszał wyrok dożywotniego więzienia. Kobietę poznał blisko 5 lat temu przez internet i zwabił do swojego domu w Gaikach, małej wsi na Dolnym Śląsku. Choć, na początku, obiecywał jej miłość i normalne życie, uwięził ją w stodole. Zamurował okna, kupił kłódkę i bez litości znęcał się nad kobietą. 

Lista tortur, jakie zadał jej Mateusz J. jest przerażająco długa. Jak ustalili śledczy, mężczyzna od lipca 2020 do sierpnia 2024 roku katował Małgorzatę: pięściami, lampką, deską, wężem ogrodowym. Notorycznie też ją brutalnie gwałcił, golił głowę na łysko, głodził i ograniczał dostęp do wody. Sędzia Michał Misiak przyznał, że przez tortury kobieta próbowała się targnąć na swoje życie, a co najważniejsze i najgorsze nie umiała przeciwstawić się swojemu oprawcy.

Policjanci pracujący przy sprawie mówili, że nawet zwierzę nie zasługiwałoby na takie warunki - grzmiał na sali sędzia Michał Misiak. W końcu, w szpitalu, do którego trafiła po kolejnym pobiciu, opowiedziała o swoim dramacie. Ruszyła dla niej lawina pomocy, a Mateusz J. trafił za kratki.

Kobieta była w fatalnym stanie, nie utrzymywała kontaktów z rodziną, w tym z dwójką swoich dzieci, więc była też przerażona, co się z nią stanie. Gdzie będzie mieszkać, za co żyć. Przez ostatnie lata jej życie było wegetacją i walką o przetrwanie. Na szczęście, w najważniejszym dla siebie momencie, odejścia od swojego oprawcy, mogła liczyć na pomoc Stowarzyszenia na Rzecz Integracji i Rozwoju Społecznego Grono, które zajmuje się pomocą dla takich osób jak ona, czyli osobom będących ofiarami przestępstwa.

Dzisiaj jest już bezpieczna. Specjalnie dla Super Expressu i Radia Eska oświadcza, że jej funkcjonowanie jest stabilne. 

Przede mną jednak jeszcze wiele pracy związanej z dalszą poprawą jakości życia i odbudową relacji - mówi pani Małgorzata, za pośrednictwem swojej pełnomocniczki, mecenas Anny Mizera-Bliźniak.

Marta Wardych, prezeska Stowarzyszenia Grono podkreśla, że takim osobom jak pani Małgorzata trzeba pomagać natychmiast po ujawnieniu przestępstwa. 

Nasza pomoc była gotowa natychmiast, na CITO, a pani Małgorzata mogła liczyć na wsparcie już w szpitalu - mówi Wardych.

Stowarzyszenie zagwarantowało jej nie tylko dach nad głową, pomoc psychologiczną, ale pomogło też - dzięki pracy wyscepcjalizowanemu zespołu - po prostu w stanięciu na nogi. Dzisiaj pani Małgorzata jest już samodzielna i robi wiele, by zacząć pracować, choć jak mówi, cały czas pozostaje pod stałą opieką i ze wsparciem Stowarzyszenia Grono.

To ma kluczowe znaczenie w procesie jej powrotu do równowagi, a ona bardzo chce zbudować swoją niezależność - dodaje Marta Wardych.

W oświadczeniu Małgorzata J. dodaje, że bardzo też chce, by nikt nigdy nie doświadczył tego, co ona. 

Wyrok jest surowy i mam nadzieję, że to przestrogę, aby podobne sytuacje nigdy więcej nie spotkały innych osób - przekazuje ofiara Mateusza J., dodając, że nawet najsurowszy wyrok nie cofnie czasu ani nie naprawi wyrządzonych szkód.

Pokój Zbrodni - Koszmar w Gaikach

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki