Gdyby nie wydarzyło się to naprawdę, można by pomyśleć, że to scenariusz filmu. Mateusz J. (35 l.), ekscentryk z Gaik na Dolnym Śląsku, poznał przez internet kobietę z Leszna. Zwykła znajomość zamieniła się w horror, gdy bezrobotny mężczyzna, mieszkający na co dzień z rodzicami, postanowił uwięzić kobietę w małej komórce na swojej posesji.
Czytaj także: Mateusz zmienił życie Gosi w piekło. Wcześniej śledził kobiety i dzieci! "Wiele razy wzywałem do niego policję"
Dramat Wielkopolanki trwał od lipca 2020 r. do 27 sierpnia 2024 r. Przez ten czas Mateusz J. zrobił z 30-letniej Małgorzaty swoją niewolnicę. Przetrzymywał ją w zamykanym od zewnątrz na kłódkę pomieszczeniu gospodarczym, które nie miało ani okna, ani ogrzewania, ani wody i toalety.
Jakby tego było mało, katował swoją ofiarę: bił po całym ciele i to nie tylko pięściami, ale też gumowym wężem ogrodowym, deską czy drewnianą pałką. Wielokrotnie też brutalnie ją gwałcił. 30-latka była tak podporządkowana, sparaliżowana strachem i zniewolona, że nawet, gdy mężczyzna zawoził ją do szpitala, nie skarżyła się nikomu. Zrobiła to dopiero w sierpniu 2024 roku.
Dziś już wiadomo, że Mateusz J. pozbawił wolności swoją znajomą, gdy kobieta była w złym stanie psychicznym. Cały proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Wiadomo jednak, że Mateusz J.utrzymywał, że wszystko, co wydarzyło się niedaleko jego domu działo się za zgodą pokrzywdzonej kobiety. Śledczy mu w to jednak nie uwierzyli. Prokuratura okręgowa w Legnicy poinformowała jednak, że po zamknięciu przewodu sądowego i wygłoszeniu mów końcowych prokurator wniósł o wymierzenie Mateuszowi J. kary… dożywotniego pozbawienia wolności.
Nadto prokurator domagał się orzeczenia od oskarżonego zadośćuczynienia pokrzywdzonej w części za doznaną krzywdę poprzez zapłatę na jej rzecz kwoty 400 tys. zł. Prokurator wniósł także o orzeczenie obligatoryjnego zakazu kontaktowania się z pokrzywdzoną oraz zakazu zbliżania się do niej na odległość mniejszą niż 100 m na okres 15 lat - poinformowała Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Wyrok w tej sprawie zapadnie 3 lutego.