Pies zamarzał na środku drogi. Uratowali go w ostatniej chwili!

2026-02-04 8:00

Zgłoszenie o potrąconym psie postawiło na nogi policjantów ze Ścinawy na Dolnym Śląsku. Na miejscu okazało się, że zwierzę nie jest ranne, ale jest skrajnie wyziębione i przerażone. Dzięki szybkiej reakcji pies trafił do ciepłego i bezpiecznego miejsca.

Wszystko zaczęło się od zgłoszenia, że na jednej z dróg w okolicach Ścinawy miał znajdować się potrącony pies. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, zastali widok, który poruszyłby każdego. Choć zwierzę nie odniosło obrażeń w wyniku wypadku, jego stan był krytyczny. Czworonóg był skrajnie wyziębiony i przerażony.

"Liczyły się minuty". Dramatyczna walka z mrozem

Warunki pogodowe były bezlitosne. Silny wiatr i minusowa temperatura sprawiały, że każda chwila na zewnątrz była dla osłabionego psa wyrokiem. 

- Kiedy mundurowi dotarli na miejsce okazało się, że na szczęście piesek nie był ranny, ale w złym stanie – bardzo wystraszony, zdezorientowany, wyziębiony, źle reagujący na człowieka

- relacjonuje asp. szt. Sylwia Serafin z Komendy Powiatowej Policji w Lubinie. 

Pies, działając instynktownie, nie pozwalał do siebie podejść. Aby nie dopuścić do potrącenia przez przejeżdżające auta, policjanci musieli działać nieszablonowo - czasowo zablokowali ruch i użyli rzutki ratunkowej zamiast smyczy, której nie mieli pod ręką.

Największe wyzwanie pojawiło się, gdy trzeba było przetransportować zwierzaka w bezpieczne miejsce. Pies panicznie bał się wejść do radiowozu, a pomoc weterynaryjna mogła dotrzeć dopiero za kilka godzin.

- Z uwagi na jego gabaryty i ogromny lęk przed wejściem do pojazdu, policjantka pomimo trudnych warunków pogodowych, mroźnego wiatru i ujemnej temperatury, podjęła decyzję, że przejdzie z nim drogę na pieszo do najbliższej miejscowości, która oddalona była o 2 kilometry. Skontaktowała się z funkcjonariuszką naszej komendy, która w tym dniu miała wolne i zaproponowała, że do czasu przyjazdu weterynarza, zaopiekuje się zwierzęciem, zapewniając mu ciepły kąt w swoim domu

- przekazuje asp. szt. Sylwia Serafin.

Cała akcja zakończyła się szczęśliwie. Policjanci wrócili do swoich obowiązków, a czworonóg dostał szansę na dalsze leczenie i bezpieczne schronienie.

- Przy panujących ujemnych temperaturach, piesek bez pomocy, być może nie przeżyłby tej nocy bądź faktycznie zostałby potrącony przez jadące auta. To kolejny przykład, że reagowanie i współpraca mieszkańców z policjantami mają realne znaczenie - nie tylko dla ludzi, ale także dla zwierząt

- podkreśla policjantka. 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki