Spis treści
Mieszkańcy Rogoźnicy (gmina Strzegom) zapamiętają ten czwartek na długo. Gdy większość ludzi jeszcze smacznie spała, przy ulicy Ofiar Gross-Rosen rozgrywał się prawdziwy dramat. Zgłoszenie, które wpłynęło do służb ratunkowych tuż przed godziną 5:00 rano, postawiło na równe nogi policję i strażaków. Scenariusz wydarzeń brzmiał przerażająco.
- Z relacji świadków wynika, że mężczyzna przebywający w budynku miał grozić jego wysadzeniem - informuje portal swidnica24.pl.
Sytuacja wyglądała na krytyczną. Desperat nie rzucał słów na wiatr - aby spełnić swoje groźby, sięgnął po butlę z gazem.
"Zdarzenie miało miejsce o godz. 4:50. Otrzymaliśmy zgłoszenie, że mężczyzna umieścił na kuchence gazowej butlę gazową"
- potwierdza nam mł. asp. Michał Rzepecki z KPP w Świdnicy.
Wyścig z czasem i ucieczka z mieszkań
Na miejsce natychmiast skierowano liczne siły: straż pożarną, policję oraz medyków. Strażacy po dotarciu na miejsce nie mieli wątpliwości – zagrożenie wybuchem było realne i ogromne. Decyzja mogła być tylko jedna: natychmiastowa ewakuacja przerażonych lokatorów. Każda sekunda była na wagę złota.
- Po przybyciu na miejsce zdarzenia strażacy potwierdzili zagrożenie związane z butlą LPG znajdującą się w jednym z lokali mieszkalnych. Z uwagi na realne ryzyko wybuchu strażacy niezwłocznie przystąpili do ewakuacji mieszkańców budynku oraz osób z bezpośredniego sąsiedztwa, a teren działań został zabezpieczony przed dostępem osób postronnych
- przekazuje kpt. Krzysztof Napierała z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jaworze.
Kto został w środku? Dramatyczne poszukiwania
Istniało ryzyko, że w budynku, który w każdej chwili mógł wylecieć w powietrze, wciąż ktoś przebywa. Strażacy musieli działać na dwóch frontach: szukać człowieka i walczyć z rozgrzaną butlą.
- W trakcie akcji uzyskano informację, że wewnątrz obiektu może przebywać jeszcze jedna osoba. Jaworscy strażacy zabezpieczeni w aparatach ochrony dróg oddechowych rozpoczęli przeszukiwanie pomieszczeń, natomiast strażacy z JRG Świebodzice rozpoczeli działania polegające na dotarciu do pomieszczenia z butlą i rozpoczęcia intensywnego jej schładzania
- informuje strażak.
O włos od katastrofy
Strażakom w końcu udało się opanować sytuację, schłodzić niebezpieczny ładunek i wynieść go z budynku.
- Po obniżeniu temperatury strażacy wynieśli butlę LPG na zewnątrz budynku i przy użyciu przygotowanego wcześniej bezobsługowego stanowiska gaśniczego kontynuowali jej schładzanie do czasu całkowitej stabilizacji zagrożenia
- dodaje rzecznik straży pożarnej.
Co kierowało sprawcą?
Na szczęście nikomu nic się nie stało. Mężczyzna, który zgotował sąsiadom ten horror, trafił prosto w ręce policji. Teraz funkcjonariusze będą ustalać, co pchnęło go do tak szokującego czynu.