Do tragicznego wypadku doszło w miniony piątek na Dolnym Śląsku, na drodze wojewódzkiej nr 364 między Jerzmanicami-Zdrojem a Pielgrzymką. W zderzeniu Audi z Seatem zginęła 25-letnia kobieta, która była w ósmym miesiącu ciąży. Nie udało się również uratować jej nienarodzonego dziecka. Poważnie ucierpiał mąż kobiety, a sprawą zajmuje się prokuratura. Śledczy chcieli, aby 49-letni kierowca Audi został tymczasowo aresztowany. Sąd zdecydował jednak inaczej. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy, Liliana Łukasiewicz, przekazała szczegółowe informacje dotyczące tragedii.
Śmiertelny wypadek pod Złotoryją. Prokuratura opisuje przebieg zdarzenia
Do wypadku doszło w piątek, 16 października 2026 roku, około godziny 15:50. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że kierujący Audi 49-latek wykonywał manewr wyprzedzania samochodu ciężarowego. Wówczas na jego drodze pojawił się jadący z przeciwnego kierunku Seat Ibiza.
Jak przekazała Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy, mężczyzna miał wcześniej wyprzedzić również samochód Skoda.
- Gdy na drodze dojechał do samochodu ciężarowego, trąbił na kierowcę samochodu marki Skoda jadącego bezpośrednio przed nim, a za autem ciężarowym. W gwałtownym manewrze wyprzedził to auto. Następnie podjął manewr wyprzedzania ciężarówki
- opisuje prokurator Liliana Łukasiewicz.
Dalej przekazuje, że na przeciwległym pasie poruszał się samochód prowadzony przez 25-latkę. Według prokuratury kobieta jechała prawidłowo, a zderzenie nastąpiło podczas manewru wykonywanego przez kierowcę Audi.
- Na przeciwległym pasie ruchu znajdował się jednak jadący prawidłowo samochód marki Seat Ibiza kierowany przez 25-letnią ciężarną
- poinformowała Liliana Łukasiewicz w komunikacie prokuratury.
Po uderzeniu Seat zjechał z drogi i wpadł do rowu. Audi zatrzymało się w poprzek jezdni, a następnie uderzył w nie kierowca Skody, który nie miał możliwości uniknięcia zderzenia. W jego samochodzie znajdowała się kamera rejestrująca przebieg wypadku.
Lekarze walczyli o życie ciężarnej i jej dziecka
Skutki wypadku były tragiczne. Kobieta zmarła podczas akcji reanimacyjnej. Lekarz, który pojawił się na miejscu, próbował jeszcze uratować dziecko.
- Ciężarna kobieta doznała bardzo poważnych obrażeń ciała. Zmarła w trakcie akcji reanimacyjnej na miejscu zdarzenia. Przybyły lekarz podjął próbę uratowania płodu przez cesarskie cięcie, jednak bez powodzenia
- informuje prokurator.
W Seacie podróżował również mąż 25-latki oraz jego 14-letni syn. Mężczyzna doznał obrażeń wewnętrznych i licznych złamań, obejmujących między innymi głowę, klatkę piersiową, miednicę oraz nogi. Do szpitala w Legnicy został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Nastolatek nie odniósł poważniejszych obrażeń. Według informacji prokuratury zarówno kierujący Audi, jak i kierowca Skody uniknęli poważnych obrażeń fizycznych.
Kierowca Audi spieszył się do domu. Chodziło o wizytę hydraulika
Jednym z ustaleń śledczych jest powód, dla którego 49-latek miał się spieszyć. Jak przekazała prokuratura, mężczyzna wracał z pracy i chciał zdążyć na umówioną wizytę fachowca.
- Grzegorz Z. wracał z pracy. Spieszył się na 16.00 do domu z uwagi na umówiona wizytę hydraulika
- przekazała Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Według śledczych po dojechaniu do ciężarówki kierowca zdecydował się na wyprzedzanie, mimo że na przeciwległym pasie znajdował się nadjeżdżający samochód. Prokuratura zarzuca mu, że przed rozpoczęciem manewru nie sprawdził odpowiednio warunków na drodze i nie upewnił się, czy ma wystarczająco dużo miejsca, aby bezpiecznie go wykonać.
Podejrzany był trzeźwy
Po zdarzeniu 49-latek został zatrzymany przez policję. Badanie wykazało, że nie znajdował się pod wpływem alkoholu. Pojawiły się jednak wątpliwości dotyczące ewentualnej obecności środków odurzających.
- Kierującego zatrzymano. Grzegorz Z. był trzeźwy. Pobrano od niego krew na zawartość środków odurzających, albowiem tester wykazał ich obecność w ślinie
- poinformowała prokurator Liliana Łukasiewicz.
Wynik testera był powodem pobrania próbki krwi do dalszych badań. Sam w sobie nie przesądza jednak o tym, czy mężczyzna prowadził pojazd pod wpływem środków odurzających.
Podczas przesłuchania podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu, złożył wyjaśnienia i wyraził skruchę. Jednocześnie zaprzeczył, by znajdował się pod wpływem narkotyków.
Prokuratura chciała aresztu. Sąd zastosował inne środki
Prokuratura Rejonowa w Złotoryi wystąpiła z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie 49-latka na trzy miesiące. Sąd Rejonowy w Złotoryi nie uwzględnił jednak tego żądania.
- Sąd Rejonowy w Złotoryi zastosował wobec sprawcy wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji, zakazu opuszczania kraju, zakazu opuszczania miejscowości, w której mieszka na czas dłuższy niż 3 dni bez zgody prokuratora, zakaz kontaktowania się ze świadkami zdarzenia i zbliżania się do nich na odległość mniejszą niż 50 m, poręczenie majątkowe w kwocie 30.000 zł
- informuje prokurator.
Jak wynika z informacji przekazanych przez prokuraturę, jednym z argumentów sądu była sytuacja życiowa podejrzanego.
- Sąd powołał się na ustabilizowaną sytuację życiową podejrzanego
- wskazała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Śledczy nie zgadzają się z rozstrzygnięciem. Prokuratura zamierza złożyć zażalenie, domagając się ponownego rozpatrzenia kwestii tymczasowego aresztowania.
Jaki zarzut usłyszał 49-latek? Grozi mu więzienie
Mężczyźnie przedstawiono zarzut dotyczący spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Prokuratura zarzuca mu naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym podczas wyprzedzania, które miało doprowadzić do czołowego zderzenia z prawidłowo jadącym Seatem.
W komunikacie opisującym zarzut śledczy wskazali, że kierowca Audi nie zachował szczególnej ostrożności i nie upewnił się, czy dysponuje odpowiednią widocznością oraz wystarczającą przestrzenią do wykonania manewru.
Sprawa została zakwalifikowana z art. 177 § 2 Kodeksu karnego. Za przestępstwo tego rodzaju grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Prokuratura zaznacza również, że jeżeli zostanie ustalone, iż kierowca prowadził pod wpływem środków odurzających, może mu grozić surowsza odpowiedzialność karna. W przekazanych informacjach wskazano w takim przypadku przedział od 5 do 20 lat więzienia. Ostateczna kwalifikacja prawna będzie zależała od ustaleń postępowania i wyników badań.
Śledczy czekają na wyniki sekcji zwłok i opinię biegłego
Postępowanie w sprawie tragedii pod Złotoryją nadal trwa. Prokuratura zapowiedziała przeprowadzenie sekcji zwłok 25-latki w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Oczekuje również na opinię biegłego, który oceni obrażenia odniesione przez męża zmarłej kobiety.
Ekspertyza ma pomóc określić, czy obrażenia spowodowały rozstrój zdrowia trwający dłużej niż siedem dni, czy też powinny zostać uznane za ciężki uszczerbek na zdrowiu.
Wśród dowodów istotnych dla sprawy znajduje się także nagranie z kamery zamontowanej w Skodzie. Materiał ten może pomóc w odtworzeniu kolejnych etapów wypadku i ocenie zachowania uczestników zdarzenia.