Zatrzymano pięć osób z prywatnego zoo. Śledczy: zwierzęta cierpiały i umierały

Prokuratura zatrzymała pięć osób powiązanych z prywatnym Zoo Łączna w Mieroszowie (woj. dolnośląskie). Śledczy z Wałbrzycha zarzucają im m.in. doprowadzenie do niedożywienia, cierpienia, a w konsekwencji nawet śmierci wielu zwierząt, w tym gatunków egzotycznych. Właściciel placówki stanowczo zaprzecza, argumentując, że obiekt jest pod stałym nadzorem profesjonalnych służb. Obecnie na miejscu trwają prokuratorskie oględziny, zabezpieczanie dowodów, a także rozważane są środki zapobiegawcze dla zatrzymanych.

Zoo Łączna pod lupą śledczych. Makabryczne zarzuty

We wtorek, 13 października, na polecenie Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu doszło do zatrzymania pięciu osób w związku z działalnością prywatnego Zoo Łączna w dolnośląskim Mieroszowie. Zaledwie dzień później śledczy przedstawili im zarzuty o znęcanie się nad zwierzętami, co w konsekwencji doprowadziło do ich niedożywienia, cierpienia, a niejednokrotnie także śmierci.

Według informacji przekazanych przez PAP, prok. Mariusz Pindera, pełniący funkcję rzecznika Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, poinformował, że w zoo trwają obecnie szczegółowe oględziny. Śledczy badają warunki bytowe, zabezpieczają wszelkie ślady oraz przeprowadzają oględziny samych zwierząt. Tylko podczas wtorkowych działań wywieziono z terenu placówki 30 osobników.

Jak wyjaśnił prokurator, w stosunku do osób podejrzanych trwają obecnie czynności przesłuchania, a po ich zakończeniu zostaną podjęte ostateczne decyzje odnośnie ewentualnych środków zapobiegawczych. W grę wchodzą między innymi środki wolnościowe, ewentualne wnioski o tymczasowe aresztowanie, bądź też całkowity zakaz pracy w kontakcie ze zwierzętami.

Z ustaleń śledczych wynika, że na terenie placówki dochodziło do drastycznych zaniedbań wobec 561 zwierząt, a podejrzani mieli w pełni świadomie doprowadzać do ich cierpienia. Przede wszystkim nie zapewniali odpowiednich dla danego gatunku warunków bytowych, niezbędnego pożywienia oraz należytej opieki weterynaryjnej.

Właściciel zoo odpiera zarzuty i wydaje oświadczenie

Całe postępowanie toczyło się już od kilku miesięcy. Działania prokuratury zostały zainicjowane na podstawie zawiadomień, które składały organizacje działające na rzecz praw zwierząt.

Do sprawy odniósł się sam właściciel ogrodu, Marcin Nowaczyk, który opublikował w mediach społecznościowych oficjalne oświadczenie. Zaznaczył w nim, że jego obiekt posiada zatwierdzenie z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, podlegając cyklicznym, stałym kontrolom zarówno ze strony Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, jak i powiatowego lekarza weterynarii.

W materiale wideo, udostępnionym przed wejściem służb na teren zoo, podkreślił, że opieka nad zwierzętami wiąże się z koniecznością zapewnienia im codziennej obsługi i odpowiednich warunków, wymagając przy tym specjalistycznej wiedzy. Dodatkowo zaznaczył, że ewentualne relokacje to nie tylko logistyka, ale też potężna odpowiedzialność za bezpieczeństwo i ogólny dobrostan poszczególnych osobników.

Zoo Łączna, jako prywatny ogród zoologiczny, funkcjonuje od wielu lat, a oficjalny status uzyskało w 2012 roku. Od tamtego czasu systematycznie powiększano kolekcję o gatunki egzotyczne, w tym tygrysy, kangury czy różnego rodzaju małpy. W sumie na terenie obiektu można spotkać około 100 różnych gatunków.

Przerażające wideo! 40-latek znęcał się nad psem, wielokrotnie kopał zwierzę na smyczy

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki