24-letnia Polka w śpiączce zostanie przetransportowana do Polski. Wiemy, kiedy ląduje samolot

2026-06-02 16:09

Po tygodniach walki o życie w pekińskim szpitalu, 24-letnia Klaudia z Wałbrzycha, która zapadła w śpiączkę z powodu nowotworu, wraca do Polski. Specjalny transport medyczny z Polką na pokładzie wyląduje we Wrocławiu już w środę, 3 czerwca. Na miejscu czeka na nią zespół lekarzy z wrocławskiego szpitala, gotowy na przyjęcie pacjentki i dalsze leczenie.

Transport młodej Polski w śpiączce do kraju 

Już w środę, 3 czerwca 24-letnia Klaudia z Wałbrzycha przyleci do Wrocławia. Dziewczyna od wielu tygodni przebywa w śpiączce w szpitalu w Pekinie. 

Lądowanie samolotu zaplanowano około godziny 15:00 - z lotniska młoda kobieta ma zostać przewieziona karetką prosto na oddział intensywnej opieki medycznej 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego.

- Wczoraj wyleciał samolot z Wrocławia do Pekinu, na jutro zaplanowany jest przylot tego samolotu do Wrocławia - powiedział Radiu Eska Jan Kutny z wrocławskiego Szpitala Wojskowego.

Placówka jest przygotowana na przyjęcie pacjentki - Od godziny 15 zespół będzie gotowy na lotnisku, aby podjąć chorą. Karetka posiada respirator, pompy strzykawkowe, także jest w pełni przygotowana do transportu chorych, którzy wymagają oddziału intensywnej terapii, wentylacji mechanicznej i wspomagania układu krążenia - mówi lek. Krzysztof Fidler, kierownik Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Lekarze zaznaczają, że więcej o dalszym leczeniu będzie można powiedzieć dopiero po przyjęciu pacjentki i ocenie jej stanu na miejscu.​

24-letnia Klaudia poleciała do Chin i zapadła w śpiączkę

24-latka skończyła w Polsce licencjat z sinologii, a do Chin pojechała w 2024 roku by kontynuować studia.

W połowie kwietnia Polka trafiła do szpitala w Pekinie, a lekarze zdiagnozowali u niej agresywny nowotwór - potworniak, który spustoszył jej organizm i doprowadził do śpiączki.

- Wszystko zaczęło się nagle. Jeszcze niedawno Klaudia była pełna życia, miała plany, marzenia i zwyczajne codzienne sprawy. Nic nie zapowiadało dramatu, który wydarzył się w bardzo krótkim czasie. Pojawiły się pierwsze objawy — z pozoru niepozorne — ale jej stan z dnia na dzień gwałtownie się pogarszał. Badania przyniosły diagnozę, której żaden rodzic nie chce usłyszeć - przekazała mama dziewczyny w notce dołączonej do zbiórki w serwisie Pomagam.pl 

Rodzina założyła zbiórkę na leczenie, a polski rząd wyszedł z propozycją transportu kobiety do kraju. Teraz poznaliśmy datę tego specjalnego lotu, który sprawi, że dalsze leczenie Polki będzie przebiegało w kraju. 

Chora na Covid urodziła córeczkę, potem przeszła piekło. „To cud, że żyję”

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki