Bohaterka z Dolnego Śląska uratowała tonących mężczyzn w jeziorze Como. "Zrobiłam to, co słuszne"

Beztroski urlop nad malowniczym włoskim jeziorem Como w ułamku sekundy zmienił się w dramatyczną walkę o ludzkie życie. Alicja Klag z Bojanic wykazała się niezwykłą odwagą i ruszyła na pomoc tonącym mężczyznom. O kulisach tej heroicznej akcji ratunkowej oraz emocjach, jakie jej towarzyszyły, opowiedziała w rozmowie z naszą redakcją!

To miały być wymarzone wakacje nad jednym z najpiękniejszych włoskich jezior. Spokój Alicji Klag z Bojanic (gmina Świdnica) i jej znajomych został jednak przerwany przez dramatyczne wołanie o pomoc. Sytuacja, która rozegrała się w połowie sierpnia na jeziorze Como, wymagała natychmiastowej reakcji.

Dramatyczna akcja nad jeziorem Como. "Słyszałam krzyki"

Początkowo krzyki nie wydawały się niczym groźnym, ale po chwili stało się jasne, że ktoś walczy o życie. Jak opowiedziała sama Alicja Klag, sekundy decydowały o powodzeniu akcji.

- Na początku słyszałam krzyki ale dopiero po chwili zrozumiałam, że to było wołanie o pomoc. Sytuacja miała miejsce nie daleko nas, więc z trójką znajomych podpłynęliśmy do miejsca zdarzenia. Jak dopłynęliśmy trójka osób z okularkami do wody już szukała mężczyzny, który zatonął. Ja niestety byłam bezsilna, bo bez okularków nie było szans cokolwiek zobaczyć pod wodą, wiec w trakcie rozmawiałam ze znajomymi poszkodowanego, próbowałam zdobyć kolejną parę okularków od obserwatorów i modliłam się. Nadarzyła się okazja pożyczyć okulary od jednego z panów, który był zaangażowany w poszukiwania, zeszłam pod wodę, wpłynęłam w glony i przy pierwszym zanurzeniu zobaczyłam mężczyznę

- relacjonuje Alicja Klag w rozmowie z "Super Expressem".

Jak zaznacza, martwiła się, bo mężczyzna pod wodą był już jakiś czas. Gdy wyciągnęła mężczyznę na powierzchnię, od razu krzyknęła, że go znalazła.

- W momencie gdy tylko wyciągnęłam na powierzchnię krzyknęłam, że go znalazłam i chwilę płynęłam z nim sama. W momencie gdy znalazłam się trochę bliżej płycizny inni pomogli mi przetransportować go w odpowiednie miejsce do reanimacji

- dodaje nasza rozmówczyni.

"Nie czuję się bohaterką"

Mimo że o jej odwadze piszą media w Polsce i we Włoszech, Alicja Klag podchodzi do swojego czynu z niezwykłą skromnością. Jak sama przyznaje, nie czuje się bohaterką i nie zależało jej na rozgłosie.

- Absolutnie nie czuję się jak bohaterka, zrobiłam to co uważałam za słuszne i na pewno nie zrobiłam tego dla rozgłosu. Nadal uważam, że byłam takim narzędziem w ręku Boga. Uczucie które mi towarzyszyło podczas gdy zeszłam pod wodę, czułam się jakbym wiedziała gdzie płynę. Dla mnie jest to piękne świadectwo wiary i obecności Boga 

- podkreśliła Alicja Klag w rozmowie z "Super Expressem".

Burmistrz dziękuje Polce za odwagę

Heroiczna postawa turystki z Polski nie umknęła uwadze lokalnych władz. Burmistrz Abbadia Lariana, Roberto Sergio Azzoni, osobiście spotkał się z Alicją Klag, by podziękować jej za niezwykłą odwagę.

- Poważne zdarzenie, do którego doszło w środowe popołudnie - gdy dwóch mężczyzn znalazło się w niebezpieczeństwie w wodach jeziora w pobliżu miejscowości Abbadia - przyniosło również historię wartą opowiedzenia. To historia Alicji Klag, młodej polskiej turystki wypoczywającej w tej okolicy, która ani przez chwilę nie wahała się wskoczyć do wody, by ratować tonących mężczyzn. Zanim na miejsce dotarły służby ratunkowe, Alicji udało się wyciągnąć obu mężczyzn na brzeg; niestety, jeden z nich przebywa w szpitalu w stanie krytycznym. Dziś rano burmistrz Roberto Azzoni spotkał się z Alicją w ratuszu, aby wręczyć jej list gratulacyjny w dowód uznania za odwagę i błyskawiczną reakcję, dzięki którym uratowała dwa życia

- czytamy na oficjalnej stronie Urzędu Gminy Abbadia Lariana.

Polka apeluje o ostrożność

Wiele osób zastanawia się, co mogło być przyczyną wypadku. Alicja Klag, pytana o to, nie chce spekulować, podkreślając jednak, jak ważne jest zachowanie ostrożności nad wodą, zwłaszcza w nieznanym terenie.

- Nie jestem ekspertką i sama nad wodą staram się być bezpieczna. Plaża była kamienista, a kamienie śliskie i niebezpieczne. Nie wiem w jaki sposób spadli z materaca i na jakiej odległości byli więc nie chce się na ten temat wypowiadać żeby uniknąć ewentualnych nieprawidłowości

- powiedziała nam Alicja Klag.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki