Bohdan uciekł z ognistej pułapki, jego koledzy nie dali rady. "Byli bardzo lubiani"

2026-03-18 15:20

Miejscowość Nowy Kościół pogrążyła się w żałobie. Choć strażacy wynieśli z ognia butlę z gazem, nie zdołali uratować dwóch mężczyzn. Reporter "Super Expressu" dotarł do mieszkańców, którzy znali ofiary tragedii pod Złotoryją na Dolnym Śląsku.

Nowy Kościół to malownicza wieś w gminie Świerzawa. Domki ciągną się tu wzdłuż szemrzącego strumyka, a wokół rozpościerają się lasy i pagórki. Ta sielankowa sceneria w nocy z wtorku na środę zamieniła się w scenografię z najgorszego koszmaru. W pożarze domu rodzinnego zginęło dwóch mężczyzn: 52-letni Krystian oraz 48-letni Łukasz. Wiadomość o tragedii wstrząsnęła lokalną społecznością. 

"Szkoda ich, to młode chłopaki były"

W budynku przebywały trzy osoby. Trzecim z nich był 40-letni Bohdan, mężczyzna lekko niepełnosprawny. To on jako jedyny zdołał uciec. Gdy ogień zaczął trawić pomieszczenia na parterze, 40-latek w ostatniej chwili wybiegł na zewnątrz. Jego dwaj koledzy, którzy w ostatnim czasie borykali się z bezdomnością i pomieszkiwali w tym domu, zostali w środku i zginęli.

Zszokowani mieszkańcy nie mogą uwierzyć w to, co się stało. Pani Józefa, jedna z mieszkanek, wspomina zmarłych mężczyzn. Choć życie ich nie oszczędzało, w wiosce nikt nie powiedział o nich złego słowa.

- Ci mężczyźni mieszkali tam dość długo, nie chuliganili, trochę pili, byli bardzo lubiani w społeczności. Szkoda ich, to młode chłopaki były

- mówi reporterowi Super Expressu poruszona kobieta.

Choć oficjalne przyczyny pożaru badają biegli oraz policja, we wsi huczy od domysłów. Mieszkańcy mają swoje przypuszczenia - nieoficjalnie mówią, że pożar mógł się zacząć od kominka. Oficjalne przyczyny i okoliczności tej tragedii będą jednak dopiero ustalane.

W nocy strażacy musieli nie tylko walczyć z ogniem, który objął pokój na parterze, ale też chłodzić butlę z gazem, by nie doszło do eksplozji, która zmiotłaby dom z powierzchni ziemi.

- Dodatkowym zagrożeniem okazała się butla z gazem propan- butan, znajdująca się w jednym z pomieszczeń. Strażacy skutecznie schłodzili butlę, a po jej wyniesieniu w bezpieczne miejsce nadzorowali jej temperaturę

- przekazuje st. kpt. Marcin Grubczyński z KP PSP w Złotoryi.

Co było przyczyną pożaru? Policja wyjaśnia okoliczności

Piotr Dąbrowa z Komendy Powiatowej PSP w Złotoryi podkreśla, że po ugaszeniu ognia do pracy natychmiast przystąpili śledczy:

"Pożar szybko ugaszono, następnie na miejscu pojawiła się policja, która po dogaszeniu zaczęła prowadzić czynności"

Policja pod nadzorem prokuratora sprawdza teraz, co mogło doprowadzić do tej niewyobrażalnej tragedii.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki