Popularne dotąd tereny rekreacyjne obecnie budzą grozę. Brzegi Zalewu Pilchowickiego na początku tego tygodnia pokryły się ogromną ilością martwych ryb. Dramat wystąpił po obniżeniu lustra wody do rekordowo niskiego poziomu w związku z remontem ponadstuletniej zapory. Ekstremalnie wysokie temperatury z ostatnich dni dodatkowo pogorszyły ten stan rzeczy. Okoliczni mieszkańcy i przyjezdni turyści nie ukrywają swojego zszokowania całą sytuacją.
- Nigdy nie widziałam czegoś takiego. Zapach jest przeokrutny
- przekazała w rozmowie z reporterami Radia Eska jedna z mieszkanek.
Kolejni świadkowie zaznaczają, że makabrycznym widokom towarzyszy wyjątkowo intensywny, trudny do wytrzymania fetor.
- Widoki są księżycowe, zapach jest nieziemski
- relacjonuje następna obserwatorka zjawiska.
Według opinii osób przebywających na miejscu, masowe wymieranie ryb to nie tylko skutek deficytu tlenowego, ale również gęstego osadu zalegającego na dnie akwenu.
- Ten muł, który tutaj jest zatyka rybom skrzela. One nie są w stanie oddychać
- argumentuje jeden z mieszkańców.
Wędkarze z Jeleniej Góry ratują ryby
Jeszcze przed przybyciem wyspecjalizowanych formacji, przedstawiciele Koła PZW Grodzkie Jelenia Góra zainicjowali oddolną akcję pomocy. Wędkarze starali się ocalić pojedyncze żywe sztuki, którym udało się przemieścić na odcinek rzeki poniżej tamy. Ostatecznie okazało się jednak, że rozmiar ekologicznej tragedii jest gigantyczny.
- Wczoraj doszło do spontanicznej akcji odłowu ryb pod zaporą w Pilchowicach. Wędkarze mający dość obserwowania nieporadności firm prowadzących odłów wraz z całą grupą zatrudnionych ichtiologów, sami ruszyli do pracy. Ratowano niedobitki, ostatnie żyjące ryby, którym udało się spłynąć przez sztolnię poniżej zapory
- napisali pasjonaci wędkarstwa we wtorkowym oświadczeniu.
Z relacji uczestników akcji wynika, że efekty katastrofy wprost odbierają mowę.
- Obraz szkód jest przerażający, a zapach trudny do opisania. Przeżyły tylko małe ryby, którym udało się przedostać przez kraty sztolni obiegowej: leszcze, płotki, jazie, okonie, węgorze - napisano w oficjalnym komunikacie instytucji.
Lokalna społeczność podkreśla, że zjawiska o podobnym charakterze miały już wcześniej miejsce w tej okolicy.
- Według ichtiologów wszystko gra, a według nas, praktyków, to powinno być robione dużo wcześniej, kiedy idą wody roztopowe - wyznaje Radiu Eska doświadczony wędkarz z regionu.
W chwili obecnej prowadzone są prace polegające na uprzątaniu martwych zwierząt, co ma powstrzymać ewentualne skażenie terenu.
- Te służy, które tam się poruszają od drugiej strony tamy zbierają właśnie martwe ryby, żeby nie doszło do jakiegoś skażenia biologicznego - relacjonuje świadek.
Spółka Tauron Ekoenergia komentuje sprawę. Zapora w remoncie do 2028 roku
Prace nad modernizacją obiektu nadzoruje przedsiębiorstwo Tauron Ekoenergia. Jego rzecznicy deklarują, że roboty budowlane przebiegają zgodnie z założonym harmonogramem, a masowa śmierć ryb stanowiła nieunikniony koszt związany z zabezpieczeniem całego regionu przed powodziami. Jest to zdecydowanie najbardziej rozbudowana renowacja tej budowli od lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku, a jej całkowity koszt oscyluje wokół 100 milionów złotych.
- Przy takiej skali operacji i uwarunkowaniach zbiornika nie ma możliwości, by odłowić wszystkie ryby. Na skalę zjawiska dodatkowo wpłynęły ponadnormatywne upały i ilość namułów na dnie zbiornika
- precyzuje Radiu Eska Jacek Bieńkowski, reprezentujący firmę Tauron Ekoenergia.
Firma zaznacza jednocześnie, że wdrożono odpowiednie procedury mające na celu zminimalizowanie negatywnego wpływu na środowisko naturalne. Aktualne prognozy wskazują, że pełne zalanie Zalewu Pilchowickiego nastąpi dopiero w 2028 roku.
Burmistrz apeluje do mieszkańców. Służby monitorują rzekę Bóbr
Z uwagi na pogarszające się warunki panujące na rzece Bóbr, natychmiastowo zwołano posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Sprawdzane są parametry wody, a służby wydają pilne komunikaty ostrzegawcze. Burmistrz Miasta i Gminy Wleń, Artur Zych, zwrócił się do mieszkańców z pilnym ostrzeżeniem.
- Całkowity zakaz prowadzenia aktywności turystycznych w rejonie rzeki Bóbr, włączając w to spływy pontonowe oraz kajakowe.
- Kategoryczny zakaz wchodzenia do koryta rzecznego i unikanie bezpośredniego kontaktu z cieczą.
- Zakaz wykorzystywania wody pochodzącej z rzeki do jakichkolwiek codziennych celów gospodarczych.
- Silna rekomendacja wnikliwego monitorowania stanu wody w prywatnych ujęciach zlokalizowanych tuż przy samej rzece.
Jak przekazuje Dolnośląski Urząd Wojewódzki, woda płynąca w sieciach wodociągowych pozostaje całkowicie zdatna do użycia. Niemniej jednak, dopóki nie spłyną wyniki analizy osadów z dna rzeki Bóbr, stanowczo odradza się korzystanie z niej w celach wypoczynkowych. Pomiary zrealizowane przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wykazały radykalny spadek zawartości tlenu bezpośrednio w rejonie zapory, co okazało się kluczowym powodem uśmiercenia ryb. Nadzór nad obszarem prowadzony jest przez 24 godziny na dobę.
W dołączonej galerii zamieszczamy wstrząsające zdjęcia, których autorem jest mieszkający w okolicy fotograf, Krzysztof Gruszka. Fotografie opublikowano za zgodą twórcy. Więcej zdjęć na oficjalnym profilu fotografa na platformie Facebook.