To, co zobaczyli pracownicy Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt we Wrocławiu, trudno opisać bez emocji. W jednym z mieszkań znajdowało się aż 46 kotów, które przez długi czas żyły bez odpowiednich warunków. Zwierzęta były osłabione, chore i pozostawione praktycznie same sobie.
- Właśnie odebraliśmy... 46 kotów z jednego wrocławskiego mieszkania. Wszystkie wymagają leczenia i są w złym stanie. Niektóre są niewidome, a większość niedożywiona. W mieszkaniu miały do dyspozycji małą miseczkę z niewielką ilością suchej karmy. Żadnego zapasu karmy. Nie miały wody do picia, a kuwetą była miednica. Koty są niewykastrowane i rozmnażały się między sobą
- poinformowało o sprawie w mediach społecznościowych wrocławskie schronisko.
Już pierwsze oględziny pokazały, że wiele z nich od dawna nie miało kontaktu z lekarzem weterynarii.
Koty bez opieki i kontroli
Jak się okazało, zwierzęta rozmnażały się w zamkniętej przestrzeni bez żadnej kontroli. Brak kastracji doprowadził do ogromnego przeludnienia, a warunki sanitarne były skrajnie niewystarczające.
W dalszej części komunikatu schronisko ujawniło coś jeszcze bardziej niepokojącego.
- Do tego jeden z pracowników rozpoznał właściciela. Otóż był u nas w zeszłym roku i chciał adoptować kociaka... Wizyta nie skończyła się wtedy przygarnięciem zwierzaka. Przed nami ciężka praca. Mamy nadzieję, że uda się zwierzętom pomóc. Złożymy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstw
- zapowiada schronisko we Wrocławiu.
Teraz sprawa może mieć swój finał w sądzie.
Polecany artykuł:
Ogromne koszty ratowania zwierząt
Pomoc dla 46 kotów to nie tylko czas, ale też ogromne pieniądze. Każde z nich wymaga badań, leczenia i odpowiedniego żywienia. Do apelu o pomoc dołączyła również jedna z wrocławskich przychodni weterynaryjnych, która skomentowała post wrocławskiego schroniska.
- 46 kotów uratowanych z wrocławskiego piekła! Skala potrzeb jest gigantyczna: leki, karma, diagnostyka. Nie zostawiajmy ich samych z tą fakturą. Te koty nigdy nie miały własnej miski z wodą - dajmy im dzisiaj szansę na normalne życie. Wszystkie ręce na pokład
- czytamy w komentarzu przychodni weterynaryjnej "Salamandra".
Każda złotówka i każda forma pomocy może realnie wpłynąć na przyszłość tych zwierząt.
Internauci nie kryją oburzenia
Pod postem schroniska natychmiast pojawiły się setki komentarzy i udostępnień. Internauci domagają się konsekwencji dla osoby odpowiedzialnej za cierpienie kotów.
"Karać karać i jeszcze raz karać! Za kraty i finansowo! Ludki muszą zrozumieć, że dręczenie zwierząt grozi nieuchronną karą!!"
Inni zwracają uwagę, że takie sytuacje często są wynikiem problemów i obojętności otoczenia. Nie brakuje też głosów zwykłych właścicieli zwierząt, którzy nie potrafią zrozumieć takiego zaniedbania.
"A ja się martwię jak mój kot kichnął i kaszlnął... od razu lecę do weta. Jak można doprowadzić zwierzęta do takiego stanu!!"
Teraz 46 uratowanych kotów czeka diagnostyka, leczenie, socjalizacja i w przyszłości także adopcje. Pracownicy schroniska podkreślają, że każdy przypadek będzie wymagał indywidualnego podejścia.
Źródło: Horror we Wrocławiu! 46 kotów w jednym mieszkaniu. "Głodne, niewidome, bez wody"