Katował psa na ulicy we Wrocławiu. Jego tłumaczenie jest szokujące!

2026-02-06 10:53

Dantejskie sceny rozegrały się na jednej z wrocławskich ulic. 26-latek bestialsko znęcał się nad swoim psem, kopiąc go i uderzając. Gdy na miejsce przyjechała policja, jego tłumaczenie wprawiło wszystkich w osłupienie.

Do szokujących wydarzeń doszło w środę, 4 lutego, w godzinach wieczornych na wrocławskich Krzykach. To właśnie wtedy policjanci otrzymali zgłoszenie dotyczące mężczyzny, który w bestialski sposób traktował swojego psa. Podczas spaceru 26-latek wielokrotnie kopał zwierzę i uderzał je rękojeścią od smyczy. Agresor nie przejmował się faktem, że wokół są ludzie.

Katował psa na ulicy. Natychmiastowa reakcja świadków

Dramat zwierzęcia przerwała zdecydowana postawa przechodniów - kobiety i mężczyzny, którzy widząc, co się dzieje, natychmiast zareagowali.

- Zgłoszenie wpłynęło dzięki czujnej reakcji świadków, którzy zauważyli, jak mężczyzna wielokrotnie kopał oraz uderzał czarnego psa. Świadkowie krzyczeli do sprawcy, aby zaprzestał swojego zachowania, jednak ten nie reagował

- relacjonuje podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Sprawca do bicia zwierzęcia używał nie tylko siły fizycznej, ale również przedmiotów, które miały służyć do opieki nad nim.

Absurdalne tłumaczenia sprawcy

Kiedy funkcjonariusze pojawili się na miejscu, zastali przerażone zwierzę i agresywnego 26-latka. Mężczyzna początkowo szedł w zaparte, a gdy zabrakło mu argumentów, przedstawił mundurowym swoją szokującą wersję wydarzeń. Twierdził, że bicie i kopanie czworonoga to element... nauki posłuszeństwa.

- Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze ustalili, że doszło do realnego zagrożenia zdrowia i życia zwierzęcia. Mężczyzna początkowo zaprzeczał zarzutom, a następnie oświadczył, że „szkolił psa”

- dodaje policjantka. 

Pies jest już bezpieczny. Agresorowi grozi więzienie

Zwierzę od razu zostało odebrane właścicielowi. Trafiło pod opiekę specjalistów ze Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt przy ul. Ślazowej, gdzie zajęli się nim weterynarze.

Dla 26-latka sprawa dopiero się zaczyna. Mężczyzna usłyszał już oficjalne zarzuty i musi liczyć się z surowymi konsekwencjami.

- 26-latek wczoraj usłyszał zarzut z art. 35 Ustawy o ochronie zwierząt dotyczący znęcania się nad zwierzętami. Za tego typu przestępstwo grozi kara nawet do 3 lat pozbawienia wolności

- zaznacza podkomisarz Aleksandra Freus.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki