Zdaniem jego byłej żony pan Damian nie płaci alimentów na dziecko. Dlatego sprawa trafiła do komornika. Problem w tym, że ojciec dziecka płaci alimenty regularnie, jak tłumaczy ma nawet nadpłatę.
Pomimo dowodów komornik nie zamierza panu Damianowi sprawy odpuścić.
Polecany artykuł:
- Pojechałem do komornika, przedłożyłem dowody wpłaty. Powiedział, że dla niego te dowody nie są wiarygodne, pomimo tego, że są to dokumenty bankowe. To moja była żona musi potwierdzić, że dostała pieniądze na konto. Z 400 złotych, które mi zostały potrącone z wynagrodzenia dziecko dostało 199, 02 złotych.
Według prawa słowo żony wystarczy
Reporterka Radia ESKA Ewelina Wąs próbowała skontaktować się z komornikiem, który zajmuje się ta sprawą. Niestety, nie udało się. Tomasz Kinastowski, rzecznik Izby Komorniczej we Wrocławiu tłumaczy, że żona pana Damiana rzeczywiście złożyła zawiadomienie, że nie dostaje alimentów na dziecko. To dla komornika wystarczający dowód.
Finał w sądzie
W takich sytuacjach pozostaje tylko droga sądowa - radzi Bartosz Jaśkowiak, adwokat:
- Przede wszystkim dłużnikowi w takiej sytuacji przysługuje uprawnienie do złożenia tak zwanego powództwa egzekucyjnego. W jego toku wykaże on przed sądem, że dana wierzytelność nie istnieje, została zapłacona. Jeśli wierzyciel wszczął postępowanie egzekucyjne niesłusznie, zostanie obarczony wszelkimi kosztami, które z tego tytuły wynikły - tłumaczy Bartosz Jaśkowiak.
Niestety tego typu sprawy trwają minimalnie pół roku, a nawet kilka lat.
Więcej w materiale reporterki Radia ESKA Eweliny Wąs: