Alarmujące słowa usłyszane wieczorem
Do niepokojącej sytuacji doszło we wtorek, 8 września, w godzinach wieczornych w rejonie wrocławskich Żernik. Policja otrzymała informację od świadka, który miał usłyszeć wołanie o pomoc. Według przekazanej służbom relacji miała je wypowiadać młoda osoba, prawdopodobnie dziewczynka.
Padło słowo „pedofil”, dlatego funkcjonariusze potraktowali sygnał bardzo poważnie. Na miejsce skierowano znaczne siły. Rozpoczęło się sprawdzanie terenu, w którym mogło dojść do zdarzenia. Jako pierwszy o zdarzeniu napisał portal Gazeta Wrocławska.
W działania zaangażowani zostali policjanci, w tym funkcjonariusze z psami tropiącymi. W akcję włączono również strażaków oraz inne służby i podmioty. Teren był przeszukiwany metr po metrze.
— Świadek słyszał, że ktoś woła „pedofil”. Na miejsce zostały skierowane wszystkie niezbędne siły i środki. W działania zaangażowane były również inne służby i podmioty — przekazała „Super Expressowi” asp. szt. Anna Nicer, zastępca rzecznika Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Policjanci sprawdzali m.in. okolice ul. Granicznej i ul. Przybyły. Funkcjonariusze chcieli ustalić, czy rzeczywiście doszło do sytuacji, w której ktoś mógł być zagrożony.
Znaleziono męskie ubrania. Pies podjął trop
Podczas przeszukiwania terenu znaleziono elementy męskiej garderoby. W związku z tym do działań wykorzystano również psa tropiącego.
Zwierzę podjęło trop, jednak — jak podkreśla policja — nie oznacza to, że udało się potwierdzić związek znalezionych rzeczy lub tropu z rzekomym zdarzeniem. Funkcjonariusze nie mają pewności, czy trop podjęty przez psa miał jakikolwiek związek ze sprawą.
— Pies podjął trop, ale nie ma to wpływu na sprawę. Nie możemy potwierdzić, że ma to związek z tym zdarzeniem — wyjaśnia asp. szt. Anna Nicer.
Mimo szeroko zakrojonych poszukiwań funkcjonariuszom nie udało się odnaleźć osoby, która miała wołać o pomoc. Nie ujawniono również mężczyzny, który mógłby być sprawcą. Policjanci nie znaleźli też kobiety, dziecka ani nastolatki, których mogłoby dotyczyć zgłoszenie.
Co więcej, do tej pory nie wpłynęło żadne oficjalne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Nie zgłosiła się osoba pokrzywdzona ani świadek, który przekazałby policji dodatkowe informacje.
Jak wynika z informacji przekazanych przez policję, świadek, który miał usłyszeć niepokojące okrzyki, później również nie skontaktował się z funkcjonariuszami.
Służby sprawdziły każdy możliwy trop
Policja podkreśla, że w sytuacji, gdy pojawia się sygnał mogący wskazywać na zagrożenie życia lub zdrowia dziecka, reakcja służb musi być zdecydowana. Dlatego wrocławscy funkcjonariusze podjęli działania i sprawdzili wskazany teren, angażując również inne służby.
Na obecnym etapie nie ma jednak potwierdzenia, że doszło do przestępstwa. Nie ma także osoby pokrzywdzonej, sprawcy ani oficjalnego zawiadomienia.
Policja nie wyklucza, że działania zostały podjęte na wyrost. Jednocześnie funkcjonariusze zaznaczają, że przy tak alarmującej informacji nie mogli jej zignorować.
— Na ten moment nie mamy zawiadomienia w tej sprawie. Wszystkie czynności zostały wykonane, teren został sprawdzony. Nie ujawniono ani sprawcy, ani osoby pokrzywdzonej — podsumowuje asp. szt. Anna Nicer.
Policja apeluje, aby osoba posiadająca informacje na temat zdarzenia lub jego świadkowie skontaktowali się z funkcjonariuszami. Dopiero dodatkowe informacje pozwoliłyby ustalić, czy za alarmującym okrzykiem rzeczywiście kryła się sytuacja wymagająca interwencji.