Książulo szukał innej atmosfery
Znany twórca internetowy ponownie wzbudził duże zainteresowanie w sieci. W swoim nowym filmie Książulo wybrał się do stolicy Dolnego Śląska, by ocenić lokal BABA. To autorski projekt Beaty Śniechowskiej, która triumfowała w drugiej odsłonie popularnego show „MasterChef”. W lokalu nie zastał narzuconego z góry menu degustacyjnego, lecz znacznie bardziej swobodny klimat. Za posiłek dla dwóch osób zapłacił 1600 zł.
Twórca od razu zaznaczył, że jest już znużony klasycznymi lokalami typu fine dining, gdzie goście spędzają mnóstwo czasu, próbując mikroskopijnych porcji. Zanim wszedł do wrocławskiej restauracji, podzielił się swoimi przemyśleniami przed kamerą.
- Po ostatniej wizycie, ostatnim teście restauracji z gwiazdką w Poznaniu, to mi się już nie chce do tych restauracji za bardzo chodzić. Siedzisz 5 godzin, ta degustacja trwa mam wrażenie pół dnia, przynoszą ci jakieś mini porcyjki, jeszcze idziesz i trafiasz na menu, w którym połowy rzeczy nie lubisz, bólisz jak za zboże... No ale tu dzisiaj ma być podobno inaczej
- mówił youtuber na swoim nagraniu.
Książulo wyraził radość z faktu, że BABA serwuje tradycyjne pozycje prosto z karty (a la carte), omijając sztywne degustacje. Bez wahania postanowił spróbować prawie każdej potrawy, jaka znajdowała się w ofercie.
Książulo docenia dania z menu. Ten kotlet to hit
Pierwsze danie od razu wywołało u recenzenta entuzjazm. Tost na zakwasie z karmelizowaną cebulą i solidną porcją sera, kosztujący 49 zł, z miejsca stał się faworytem youtubera.
- Syr, cebula i chlib... Przepyszne to jest. Nie jadłem nigdy tak cebulowej cebuli. Jest pyszna. Ser jest pyszny. Jest go bardzo dużo. Chleb jest super. (...) Nigdy nie jadłem lepszej kanapki z cebulą
- ekscytował się w filmie.
Co ciekawe, wrocławski lokal potrafił przekonać go również do dań, których zazwyczaj unika. Wyjątkowe pierogi z białym serem i musem przygotowanym z pieczonego bakłażana, wycenione na 82 zł, zrewolucjonizowały jego pogląd na tradycyjne smaki.
- Ja nie lubię pierogów z twarogiem... ale takie mogę jeść! Ten farsz bakłażanowy, to nadzienie w cukinii - pyszne. Ciasto jest fenomenalne
- stwierdził tuż po spróbowaniu.
Z kolei „Mielony Royale”, podawany z purée i kurkami w cenie 99 zł, został uznany przez Książula za najsmaczniejszego kotleta mielonego, jakiego kiedykolwiek jadł w restauracji.
Youtuber wypił mnóstwo kompotu. Słabo ocenił tatara
Oprócz wyrafinowanych dań, wideo miało jeszcze jednego, zaskakującego bohatera. Mowa o tradycyjnym kompocie z truskawek i rabarbaru, serwowanym w szklankach z charakterystycznym koszyczkiem znanym z czasów PRL-u. Napój ten tak zasmakował recenzentowi, że nie mógł przestać go zamawiać.
- Ja nie piję rzeczy z cukrem w ogóle od lat, nawet soków nie piję... Co ja zrobiłem ze sobą z tym kompotem? Normalnie mam cukrowy zjazd! Z półtora litra kompotu!
- mówił po kolejnej porcji napoju.
Mimo ogólnego zachwytu, nie każde danie przypadło youtuberowi do gustu. Jego zastrzeżenia wzbudził tatar z wołowiny za 68 zł, podany w dość letniej temperaturze. Zaserwowano go bez tradycyjnego pieczywa i masła, lecz w towarzystwie kwaśnych pomidorów, twarogu oraz wody pomidorowej.
Choć docenił świetnej jakości mięso oraz intrygujące połączenie chrzanu z białym serem, ostatecznie stwierdził, że preferuje klasycznego tatara. Uznał to wydanie za nazbyt kwaśne, a do pełni satysfakcji zabrakło mu świeżego chleba z masłem.
Książulo ocenia wizytę u Śniechowskiej. Zostawił napiwek i naklejkę
Ceny w restauracji posiadającej rekomendację przewodnika Michelin są wysokie. Za „Mielonego Royale” należy zapłacić 99 zł, za pierogi z musem z bakłażana 82 zł, a cena tosta z cebulą wynosi 49 zł.
Składając zamówienie, Książulo i jego towarzysz Szymon zakładali, że zapłacą powyżej 1000 zł. Ostatecznie, po podliczeniu przystawek, głównych dań, napojów oraz uwzględnieniu napiwku, ich paragon opiewał na równo 1600 zł.
- Większość to bym zjadł jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz
- przyznał szczerze.
Restauracja z naklejką „Muala”
Po przetestowaniu całego menu youtuber nie miał wątpliwości - wrocławska restauracja zasłużyła na najwyższą ocenę. Pracownik sali zorganizował połączenie z szefową kuchni, Beatą Śniechowską, która akurat przebywała w swoim domu, gotując rosół.
- Zjedliśmy całe menu, ledwo stąd wyjdziemy, było pysznie... Chcemy wam dać naszą naklejkę
- oznajmił Książulo w trakcie rozmowy z właścicielką lokalu.
Beata Śniechowska chętnie przystała na ten pomysł. Tym samym, słynna pomarańczowa wlepka „Muala” zawisła na drzwiach lokalu, tuż obok odznaczenia przewodnika Michelin.
- Najlepsza 'gwiazdka' w jakiej byłem!
- zakończył swoją ocenę twórca internetowy.