Spis treści
„Tanktourismus” wraca z pełną mocą
Niemieckie media alarmują, że przygraniczne stacje w Polsce przeżywają prawdziwe oblężenie. Berliner Zeitung pisze, że różnice cen paliw „sięgają nawet 60 centów na litrze”, co daje do 30 euro oszczędności na jednym tankowaniu.
Agencja dpa dodaje, że w Saksonii kierowcy „masowo uciekają za granicę”, bo w Polsce paliwo jest „wyraźnie tańsze nawet przy krótkich dystansach”.
– Przyjeżdżamy, bo u nas ceny zwariowały – mówi cytowany przez Berliner Kurier kierowca z Görlitz. – Tutaj tankuję za pół ceny. To się po prostu opłaca.
Zoll reaguje: kontrole na granicy
Jak podaje Berliner Zeitung, niemieckie służby celne prowadzą od kilku dni wzmożone kontrole tankujących turystów. W centrum uwagi są kierowcy wracający z kanistrami.
Niemieckie przepisy pozwalają na wwóz maksymalnie 20 litrów paliwa w kanistrze. Każda większa ilość musi zostać oclona.
– Prowadzimy ogólnokrajowe kontrole – potwierdza rzeczniczka Zollu Lisa Pörschmann cytowana przez Berliner Zeitung.
Ceny paliw: Polska kontra Niemcy
Niemieckie media podkreślają, że różnice cen paliw między Polską a Niemcami osiągnęły poziom nienotowany od lat. Berliner Zeitung wylicza, że w Polsce benzyna i diesel są nawet o 60–65 centów tańsze na litrze niż po niemieckiej stronie granicy.
Według danych cytowanych przez niemieckie portale, średnia cena benzyny w Polsce wynosi obecnie ok. 1,37 euro za litr, a diesla ok. 1,40 euro, czyli około 6,0–6,4 zł.
Tymczasem – jak podają Welt i Berliner Kurier – w Niemczech po wybuchu konfliktu w Iranie ceny paliw przekroczyły 2,00 euro za litr, a diesel „przebił dwójkę już w środę rano”.
Agencja dpa podkreśla, że różnice są „rekordowe” i wynikają głównie z niższych podatków i mniejszych opłat CO₂ w Polsce, podczas gdy w Niemczech opłata CO₂ wzrosła w 2026 r. do 65 euro za tonę.
Efekt? Kierowca tankujący 40–50 litrów może zaoszczędzić od 25 do nawet 30 euro na jednym baku.
W Polsce też drożej! Ceny poszybowały w górę
Choć paliwo w Polsce nadal jest wyraźnie tańsze niż w Niemczech, warto zauważyć, że również u nas ceny mocno poszły w górę.
Według danych cytowanych przez portale paliwowe (m.in. Benzinpreis‑Aktuell.de oraz statystyki KE), jeszcze na początku roku benzyna SP95 kosztowała w Polsce ok. 5,60–5,80 zł, a diesel ok. 6,00 zł.
Po wzroście cen ropy i napięciach na Bliskim Wschodzie średnie ceny skoczyły do:
- benzyna: ok. 6,0–6,2 zł,
- diesel: ok. 6,3–6,4 zł.
To oznacza wzrost o 40–60 groszy na litrze w zaledwie kilka tygodni.
Niemieckie media podkreślają jednak, że mimo podwyżek różnica względem Niemiec pozostaje ogromna, co nadal napędza tanktourismus.
Dlaczego paliwo w Niemczech drożeje szybciej?
Niemieckie redakcje wskazują trzy główne powody:
- konflikt w Iranie – Welt pisze, że wzrost napięcia natychmiast podbił ceny ropy,
- wysoka opłata CO₂ – MSN/dpa przypomina, że w 2026 r. wzrosła do 65 euro za tonę,
- podatki i marże – Zeit opisuje, że niemiecki rynek paliw reaguje „jak rakieta w górę i jak piórko w dół”.
Polskie stacje: eldorado czy problem?
Choć polskie stacje przy granicy notują rekordowe obroty, niemieckie media zwracają uwagę na rosnące napięcia. Berliner Kurier informuje o „pierwszych sygnałach o lokalnych brakach paliwa” po stronie czeskiej i ostrzega, że podobne sytuacje mogą pojawić się również w Polsce, jeśli ruch będzie dalej rosnąć.
Co dalej?
Eksperci cytowani przez Welt ostrzegają, że jeśli konflikt w Iranie się przedłuży, ceny paliw w Niemczech mogą rosnąć dalej, a „tanktourismus” stanie się zjawiskiem masowym na długie miesiące.