Szpiczak powrócił, w bardziej agresywnej postaci. Do wznowy doszło na początku tego roku. I wtedy dowiedziałem się, że jedyną szansą na powrót do zdrowia, na życie, jest terapia CAR-T. Jak słyszałem, miała znaleźć się na najbliższej liście refundacyjnej. To dało mi nadzieję.
Pacjenci znowu pozostawieni sami sobie
Niestety, do refundacji w najbliższym czasie nie dojdzie. Nadzieje pacjentów, ich rodzin, lekarzy, runęły. Terapia, mimo pozytywnych rekomendacji Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), korzystnych opinii hematoonkologów, nadal nie jest w naszym kraju refundowana. A taką decyzję podjęło już 13 państw w Europie
- Terapia CAR-T na pewno oznacza realną możliwość uzyskania wieloletnich remisji i normalne życie, a może nawet całkowite wyleczenie - mówi dr n. med. Wojciech Legieć, kier. Oddziału Hematologii i Transplantacji Szpiku w Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej.
Tylko jedno podanie
Leczenie CAR-T polega na jednorazowym podaniu leku, co ma istotne znaczenie w tej terapii, i dla pacjenta, i dla całego systemu opieki zdrowotnej. - Pacjent nie musi być cały czas związany z ośrodkiem, nie musi do niego dojeżdżać. To absolutny przełom - wyjaśnia dr Legieć. - Owszem, nie jest to terapia tania, ale trzeba patrzeć perspektywicznie. Patrzenie wyłącznie na koszt jednorazowego podania terapii jest zbyt dużym uproszczeniem. Trzeba patrzeć całościowo - kolejne linie, kolejne hospitalizacje, leczenie powikłań i zaangażowanie personelu medycznego. Jak się to wszystko zsumuje, to okazuje się, że te koszty są wyższe niż ta jednorazowa terapia.
Przeczytaj też: 15-letni Kacper walczy o życie po ciosie nożem. Szpital apeluje o oddawanie krwi
"Mam poczucie niesprawiedliwości"
- Kiedy już było jasne, że na refundację nie mogę liczyć, wraz z rodziną rozpoczęliśmy zbiórkę na leczenie. To było straszne uczucie, że muszę prosić, ale jednocześnie wiedziałem, że to jedyna droga, by uzyskać tę terapię. Czas uciekał, ale udało się! Już w przyszłym tygodniu będę przygotowywany do przyjęcia CAR-T w poznańskiej klinice - mówi pan Wojciech.
- Jednocześnie mam ogromne poczucie niesprawiedliwości. Bo ja miałem szczęście, mnie się udało, ja dostałem szansę, a inni chorzy? Ci, którzy nie potrafili zawalczyć, nie mieli na to siły albo po prostu im się nie udało… Tak nie powinno być - podkreśla.
Firma nadal będzie wspierać
Choć producent tej nowoczesnej terapii z rozczarowaniem, jak wynika z jego oświadczenia, przyjął nieobjęcie jej refundacją, deklaruje, że nadal będzie wspierał polskich pacjentów z nawrotowym, opornym szpiczakiem plazmocytowym, kwalifikujących się do terapii CAR-T i nadal jest gotowy do rozmów z Ministerstwem Zdrowia, w poszukiwaniu rozwiązań wspomagających chorych.
W Polsce każdego roku szpiczaka plazmocytowego rozpoznaje się u ok. 2 tys. osób. Wielu z nich ta nowoczesna terapia podana na wczesnym etapie mogłaby uratować życie.