Pielęgniarz dusił pacjenta i śpiewał pieśni żałobne. "Liczył do trzydziestu"

Szokujące doniesienia z wrocławskiego szpitala. Pielęgniarz miał próbować udusić 77-letniego pacjenta, a innym śpiewać żałobne pieśni i zakręcać tlen. Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Szczegóły sprawy, ujawnione przez "Uwagę" TVN, są po prostu przerażające.

Pielęgniarz dusił pacjenta i śpiewał pieśni żałobne. Liczył do trzydziestu
Autor: Pexels.com zdj. ilustracyjne

Do przerażających wydarzeń doszło 18 sierpnia o 22:00 na oddziale neurologii szpitala im. Marciniaka we Wrocławiu. Jak podaje "Uwaga" TVN, 49-letni pielęgniarz zaatakował jednego z pacjentów. Jego ofiarą był 77-letni mężczyzna po udarze. Powodem ataku furii miało być to, że pacjent zmoczył prześcieradło.

- Wpadł w szał, amok. Zaczął go dusić. Uciskał kolanem klatkę piersiową, żeby się nie ruszał, a obiema rękami zacisnął z dwóch stron tętnicę. I liczył do trzydziestu

- powiedziała w "Uwadze" TVN rozmówczyni.

"Co ty robisz?!". Dramatyczna interwencja personelu

Atak pielęgniarza przerwała jego koleżanka z oddziału. Mimo jej interwencji, mężczyzna nie zamierzał przestać. Według relacji, na które powołuje się "Uwaga" TVN, sytuacja była skrajnie niebezpieczna.

- Koleżanka weszła na tę salę i mówi: „Co ty robisz?”. A on: „Nie wpier… się, ja wiem, co ja robię”

- mówi informatorka "Uwagi". 

Dopiero pomoc innego pracownika szpitala pozwoliła odciągnąć go od pacjenta. Nawet wtedy 49-latek miał zachowywać się w niepokojący sposób.

- On go odciągnął od tego pacjenta, a on mówi: „Ja liczę do trzydziestu, i jeszcze raz do trzydziestu i koniec, ja wiem, co ja robię”. I dopiero, jak one zaczęły do niego krzyczeć, to on jakby się otrząsnął. Zaczął głupio się śmiać

- opowiada informatorka "Uwagi" TVN.

Co szokujące, policja nie została wezwana od razu. Jak twierdzi rozmówczyni programu, interwencję zablokowała ordynator oddziału.

- Pielęgniarki od razu zadzwoniły do lekarza dyżurnego, chciały natychmiast wezwać policję, bo to jest niedopuszczalne. Ordynator miała akurat dyżur, powiedziała, że żadnej policji nie wzywamy

- dodaje.

Policję wezwano dopiero następnego dnia rano.

"Bawił się w pana Boga". To nie był pierwszy raz

Jak wynika z ustaleń dziennikarzy "Uwagi" TVN, próba uduszenia pacjenta nie była jedynym zatrważającym incydentem z udziałem Piotra P. Personel szpitala twierdzi, że mężczyzna "bawił się w pana Boga", decydując, kto ma żyć, a kto umrzeć. Miał zakręcać tlen pacjentom w ciężkim stanie.

- Koleżanka miała z nim dyżur i mówiła, że wchodzi na salę, a on zakręca tlen. Ona odkręciła tlen i mówi do niego: „Co ty robisz? Dlaczego zakręciłeś tlen?”. A on mówi wprost: „Nie wpie… się w nieswoje spraw

- mówi rozmówczyni programu.

Z relacji informatorki, na którą powołuje się "Uwaga" TVN, wyłania się obraz człowieka, który miał "bawić się w pana Boga". Według jej słów, pielęgniarz przeglądał dokumentację medyczną i gdy uznał, że rokowania pacjenta są słabe, miał stwierdzać, że nie warto go leczyć i "niech umiera". Co więcej, dopuszczał się makabrycznych zachowań – śpiewał przy łóżkach chorych żałobne pieśni i kładł obok nich worki na zwłoki, które jego koleżanka natychmiast chowała.

Wcześniej miał problemy z prawem

49-latek przepracował we wrocławskiej placówce zaledwie parę miesięcy po przenosinach z Pomorza. Mężczyzna miał już przeszłość kryminalną. W lipcu bieżącego roku Sąd w Gryficach wydał wobec niego prawomocny wyrok za fizyczne i psychiczne znęcanie się nad bliską osobą. Co szokujące, na pięć dni przed atakiem w szpitalu, do Wrocławia trafił nakaz jego zatrzymania i doprowadzenia do zakładu karnego celem odbycia kary. Była partnerka mężczyzny w rozmowie z "Uwagą" TVN przyznała, że się go bała.

- Bałam się go za każdym razem, bo nie wiedziałam, w jakim stanie wróci ze szpitala z dyżuru. Miewał przeróżne humory, przez większość czasu był zły

- opowiada telewizji kobieta.

Pielęgniarz w areszcie z zarzutem usiłowania zabójstwa

Dyrekcja szpitala im. Marciniaka we Wrocławiu nie chciała rozmawiać z dziennikarzami na temat zaistniałej sytuacji. Mężczyzna został zatrzymany przez policję i usłyszał już prokuratorski zarzut usiłowania zabójstwa. Decyzją sądu Piotr P. został tymczasowo aresztowany.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki