Polak zatrzymany na niemieckiej autostradzie. Jazda po alkoholu to był jego najmniejszy problem. W tle skradzione auto i pies

2026-02-18 9:36

To historia, która nawet w policyjnych raportach brzmi jak scenariusz czarnej komedii. Niemiecka policja zatrzymała 33‑letniego Polaka jadącego skradzionym audi A6. Mężczyzna był po alkoholu, nie miał prawa jazdy, a w aucie w momencie kradzieży znajdowała się 10‑letnia owczarka niemiecka. Kilka godzin później pies został znaleziony samotnie na moście granicznym.

Polak zatrzymany na niemieckiej autostradzie. Jazda po alkoholu to był jego najmniejszy problem

i

Autor: Polizei Sachsen, AI/ Mapy Google
Wrocław SE Google News

Rutynowa kontrola, która szybko przerodziła się w policyjny thriller

Do zatrzymania doszło w czwartek, 12 lutego, o 22:40 na przejściu Ludwigsdorf przy autostradzie A4. Funkcjonariusze Bundespolizei od razu wyczuli, że coś jest nie tak. Jak opisuje policja, „najpierw policjanci wyczuli woń alkoholu...”. Badanie wykazało 0,38 promila. To wynik, który w Niemczech nie oznacza jeszcze automatycznej utraty prawa jazdy. Problem w tym, że Polak... nie miał go w ogóle.

To był jednak dopiero początek. Po wezwaniu policji i sprawdzeniu danych auta wyszło na jaw, że Audi A6 było zgłoszone jako skradzione w Polsce.

33‑latek usłyszał zarzuty paserstwa oraz prowadzenia bez uprawnień.

Nocny spacer przez most. Policjantom w ramiona wpada... pies!

Kilka godzin później wydarzyło się coś jeszcze bardziej zaskakującego. O 2:35 w nocy niemiecki patrol zauważył na moście granicznym w Görlitz samotnego psa.

„W nocy funkcjonariuszom policji federalnej na moście miejskim wpadł w ramiona ufny czworonóg bez obroży i smyczy. Przyszedł z Polski”

- relacjonuje niemiecka policja.

Strażacy odczytali chip. Jak podaje policja "okazało się, że to dziesięcioletnia suczka o imieniu Granda”.

Granda była „pasażerką na gapę”. Porzucono ją w Zgorzelcu

Dopiero piątkowe ustalenia policji połączyły oba zdarzenia w jedną logiczną całość.

„Ustalenia z piątkowego przedpołudnia wykazały, że Granda siedziała jako pasażerka na gapę w skradzionym audi i prawdopodobnie została porzucona w Zgorzelcu”

- donosi niemiecka policja.

To oznacza, że 33‑latek nie tylko ukradł auto i jechał bez prawa jazdy, ale też wyrzucił z niego psa, który cudem dotarł na most graniczny.

Policjanci pokochali Grandę. Właściciel odzyskał auto i psa

W piątek, 13 lutego, po południu właściciel pojazdu i suczki przyjechał do Görlitz. Właściciel odebrał zarówno samochód, jak i swoją czworonożną przyjaciółkę.

Policja podkreśla, że Granda zdążyła już zdobyć serca funkcjonariuszy.

Absurd goni absurd

Historia 33‑latka to gotowy scenariusz do filmu w stylu przygód legendarnego gangu Olsena, tyle że w wersji jednoosobowej. Podsumowując, polski "geniusz kryminału" jechał skradzionym Audi, bez prawa jazdy, po alkoholu, a na dodatek wyrzucił psa i ostatecznie wpadł na granicy.

Niemieckie media nie kryją zdumienia, a policja mówi wprost, że to jedna z najbardziej „dziwacznych” spraw ostatnich miesięcy.

Suczka Granda

i

Autor: Polizei Sachsen/ Materiały prasowe
QUIZ. Polska czy Niemcy?
Pytanie 1 z 15
Zacznijmy od czegoś łatwego. W jakim kraju zostało zrobione to zdjęcie?
QUIZ. Polska czy Niemcy
Eisenhüttenstadt - perełka socrealizmu tuż przy granicy z Polską

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki