Polak zatrzymany na niemieckiej autostradzie. Jazda po alkoholu to był jego najmniejszy problem. W tle skradzione auto i pies

To historia, która nawet w policyjnych raportach brzmi jak scenariusz czarnej komedii. Niemiecka policja zatrzymała 33‑letniego Polaka jadącego skradzionym audi A6. Mężczyzna był po alkoholu, nie miał prawa jazdy, a w aucie w momencie kradzieży znajdowała się 10‑letnia owczarka niemiecka. Kilka godzin później pies został znaleziony samotnie na moście granicznym.

Polak zatrzymany na niemieckiej autostradzie. Jazda po alkoholu to był jego najmniejszy problem
Autor: Polizei Sachsen, AI/ Mapy Google
Wrocław SE Google News

Rutynowa kontrola, która szybko przerodziła się w policyjny thriller

Do zatrzymania doszło w czwartek, 12 lutego, o 22:40 na przejściu Ludwigsdorf przy autostradzie A4. Funkcjonariusze Bundespolizei od razu wyczuli, że coś jest nie tak. Jak opisuje policja, „najpierw policjanci wyczuli woń alkoholu...”. Badanie wykazało 0,38 promila. To wynik, który w Niemczech nie oznacza jeszcze automatycznej utraty prawa jazdy. Problem w tym, że Polak... nie miał go w ogóle.

To był jednak dopiero początek. Po wezwaniu policji i sprawdzeniu danych auta wyszło na jaw, że Audi A6 było zgłoszone jako skradzione w Polsce.

33‑latek usłyszał zarzuty paserstwa oraz prowadzenia bez uprawnień.

Nocny spacer przez most. Policjantom w ramiona wpada... pies!

Kilka godzin później wydarzyło się coś jeszcze bardziej zaskakującego. O 2:35 w nocy niemiecki patrol zauważył na moście granicznym w Görlitz samotnego psa.

„W nocy funkcjonariuszom policji federalnej na moście miejskim wpadł w ramiona ufny czworonóg bez obroży i smyczy. Przyszedł z Polski”

- relacjonuje niemiecka policja.

Strażacy odczytali chip. Jak podaje policja "okazało się, że to dziesięcioletnia suczka o imieniu Granda”.

Granda była „pasażerką na gapę”. Porzucono ją w Zgorzelcu

Dopiero piątkowe ustalenia policji połączyły oba zdarzenia w jedną logiczną całość.

„Ustalenia z piątkowego przedpołudnia wykazały, że Granda siedziała jako pasażerka na gapę w skradzionym audi i prawdopodobnie została porzucona w Zgorzelcu”

- donosi niemiecka policja.

To oznacza, że 33‑latek nie tylko ukradł auto i jechał bez prawa jazdy, ale też wyrzucił z niego psa, który cudem dotarł na most graniczny.

Policjanci pokochali Grandę. Właściciel odzyskał auto i psa

W piątek, 13 lutego, po południu właściciel pojazdu i suczki przyjechał do Görlitz. Właściciel odebrał zarówno samochód, jak i swoją czworonożną przyjaciółkę.

Policja podkreśla, że Granda zdążyła już zdobyć serca funkcjonariuszy.

Absurd goni absurd

Historia 33‑latka to gotowy scenariusz do filmu w stylu przygód legendarnego gangu Olsena, tyle że w wersji jednoosobowej. Podsumowując, polski "geniusz kryminału" jechał skradzionym Audi, bez prawa jazdy, po alkoholu, a na dodatek wyrzucił psa i ostatecznie wpadł na granicy.

Niemieckie media nie kryją zdumienia, a policja mówi wprost, że to jedna z najbardziej „dziwacznych” spraw ostatnich miesięcy.

Suczka Granda
Autor: Polizei Sachsen/ Materiały prasowe
QUIZ. Polska czy Niemcy?
Pytanie 1 z 15
Zacznijmy od czegoś łatwego. W jakim kraju zostało zrobione to zdjęcie?
QUIZ. Polska czy Niemcy
Eisenhüttenstadt - perełka socrealizmu tuż przy granicy z Polską

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki