Wrocław pogrążony jest dziś w ciszy i wzruszeniu. We wtorek, 17 marca odbyło się ostatnie pożegnanie Magdaleny Majtyki – znanej i cenionej aktorki teatralnej oraz serialowej, która odeszła nagle 6 marca w wieku zaledwie 41 lat. Ceremonia rozpoczęła się o godzinie 12:00 na Cmentarzu Komunalnym Grabiszyn i – zgodnie z wolą rodziny – ma charakter świecki. Wśród żałobników są najbliżsi, przyjaciele oraz artyści z Teatru Capitol, z którym była związana przez lata.
Jej śmierć wstrząsnęła wieloma osobami. Na początku marca aktorka wyszła z domu i zaginęła. Kilka dni później odnaleziono jej ciało w lesie w pobliżu Biskupic Oławskich. Wcześniej natrafiono na jej porzucony samochód. Od tamtej chwili ból i niedowierzanie towarzyszą wszystkim, którzy ją znali i kochali.
Podczas ceremonii padły poruszające słowa.
„Aby z gasnącym niedowierzaniem pożegnać Magdalenę. Pożegnać Magdę… Te słowa tak bardzo nie pasują do siebie, jak do niej nie pasowały kolory smutku, czy żałoby”.
Uroczystość ma wyjątkowy, artystyczny charakter. Zamiast religijnego nabożeństwa pojawiły się występy i wspomnienia przygotowane przez artystów Teatru Capitol. To hołd dla kobiety pełnej pasji, wrażliwości i talentu, która dla wielu była kimś znacznie więcej niż tylko aktorką.
Kim jest ta śmierć. Ta śmierć, to wielka pani, przychodzi nagle, niespodziewanie, czasem bardzo gwałtownie, ale to zawsze zawsze za szybko. Ale zanim złożymy urnę Magdy do grobu, spróbujmy teraz przywołać jej postać i jakże wbrew sobie powiedzmy żegnaj – wybrzmiało podczas pożegnania.
Gdy ceremonia dobiegła końca i żałobnicy zaczęli wychodzić z kaplicy, wydarzyło się coś, co wielu zapamięta na długo. Po długich chwilach szarości i smutku zza chmur wyszło słońce, rozświetlając cmentarz. Dla wielu był to symboliczny moment – jakby ostatni, cichy gest pożegnania.
Pogrzeb Magdaleny Majtyki wciąż trwa, a zgromadzeni żegnają ją z ogromnym wzruszeniem – wspomnieniami, łzami i wdzięcznością za wszystko, co po sobie zostawiła.