Borys B. zostaje w areszcie. Sąd podjął decyzję ws. strzelaniny w Bystrzycy Kłodzkiej

Borys B., który śmiertelnie postrzelił 26-letniego Krzysztofa L. w Bystrzycy Kłodzkiej - zostaje w areszcie. Sąd Okręgowy w Świdnicy na Dolnym Śląsku nie zgodził się, żeby mężczyzna wyszedł na wolność. Szczegóły w artykule.

O tej sprawie od 10 kwietnia mówi cała Polska. Osiedlowa awantura w Bystrzycy Kłodzkiej zakończyła się strzelaniną. Strzelał Borys B. - instruktor strzelectwa. Ofiarą był Krzysztof L.

Mężczyźni spotkali się późnym wieczorem, w czasie, gdy Borys B. był z psem na spacerze. Krzysztof L. był z kolei ze swoimi kolegami (wszyscy byli pijani) i między mężczyznami - jak poinformowała prokuratura - doszło do kłótni. Borys B. odszedł do domu, ale nie zamknęło to tematu awantury. Mężczyzna zostawił psa w swoim mieszkaniu i… wrócił na osiedle z karabinkiem automatycznym. Chwilę potem na osiedlu rozległy się strzały. Mężczyzna z broni trafił Krzysztofa L. dwa razy w nogi, dwa razy w brzuch i raz w klatkę piersiową. 26-latek zginął na miejscu. Po wszystkim Borys B. wrócił do domu i zadzwonił do znajomego policjanta. Mundurowi zatrzymali go, gdy wychodził z domu. Jak ujawnili śledczy, Borys B. miał już spakowane ubrania. Po zatrzymaniu od samego początku twierdził, że strzelał, bo się bronił.

Prokuratura nie ma jednak wątpliwości, że Borys B. nie działał w obronie koniecznej. Sąd Rejonowy w Kłodzku zastosował wobec mężczyzny dwa miesiące aresztu. Od tej decyzji odwołali się obrońcy instruktora strzelectwa.

"Murem za Borysem". Znajomi protestowali przed sądem

W Świdnicy, przed budynkiem Sądu Okręgowego, podczas posiedzenia rozpatrującego to zażalenie, zebrali się znajomi Borysa B. Z czerwonymi balonami w kształcie serc wyrażali swoje poparcie dla niego. - Murem za Borysem! - powtarzali. Był też głośnik, z którego puszczono piosenkę o strzelaninie z Bystrzycy Kłodzkiej.

- Chcemy, by wyszedł na wolność. On się po prostu bronił - mówili protestujący, którzy po sprawie sądowej jechali do Bystrzycy, gdzie zorganizowano marsz poparcia dla mężczyzny.

Po decyzji sądu do sprawy odniosła się obrończyni mężczyzny.

- Uważamy, że Borys B. miał prawo odpierać atak na swoją osobę i naszym zdaniem działał w obronie koniecznej - powiedziała mec. Małgorzata Dziewońska, obrończyni Borysa B. - Nie może bezprawie ustępować prawu - powiedziała obrończyni. "

Strzelanina w Bystrzycy Kłodzkiej. Wersja prokuratury

Śledczy przedstawili swoją wersję tragicznych wydarzeń z 10 kwietnia. Według ich ustaleń, po kłótni z grupą trzech nietrzeźwych mężczyzn, Borys B. wrócił do domu, ale nie po to, by zakończyć spór.

-  Mężczyzna z psem wrócił on do domu, pozostawił zwierzę w domu a zabrał karabinek automatyczny Fedarm AR-15 kal. 5, 56 mm NATO - relacjonował prokurator Mariusz Pindera.

Gdy ponownie pojawił się na osiedlu, znów natknął się na tę samą grupę. Wtedy padły strzały.

- Doszło do ponownej scysji, w trakcie której mężczyzna posiadający broń oddał strzał ostrzegawczy i następnie serię pocisków w kierunku pozostałych trzech trafiając jednego z nich kilkakrotnie - przekazywał prokurator Mariusz Pindera.

Krzysztof L. zginął na miejscu od pięciu ran postrzałowych. Borysowi B. przedstawiono zarzut umyślnego zabójstwa, czyli zbrodni zagrożonej karą dożywocia. Mężczyzna konsekwentnie nie przyznaje się do winy.

Szokujące fakty o ofierze. 26-latek był oprawcą z brutalnego nagrania?

Sprawa ma również drugie, szokujące dno. Kilka dni po strzelaninie na jaw wyszło, że 26-letni mężczyzna, który zginął od kul, był jednym z oprawców na brutalnym nagraniu, które obiegło internet. Informacje te potwierdziła Prokuratura Okręgowa w Świdnicy. Film dokumentuje zdarzenie, na którym widać, jak grupa osób w odrażający sposób upokarza młodego mężczyznę. Widać na nim przerażonego mężczyznę, na którego inna osoba oddaje mocz. Z tła dobiegają głosy pozostałych uczestników zajścia, którzy są wyraźnie rozbawieni cierpieniem chłopaka i nie szczędzą przy tym brutalnych słów.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki