- Emerytowany major Wojska Polskiego oskarżony o szereg przestępstw seksualnych.
- Do zdarzeń doszło w Szpitalu im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy, gdzie oskarżony był zatrudniony.
- Grozi mu kara pozbawienia wolności od 2 do 15 lat, a szczegóły sprawy są szokujące.
- Przeczytaj, aby dowiedzieć się więcej o zarzutach i postępach w śledztwie.
Trzebnica. Zarzuty wykorzystania kobiet dla emerytowanego majora Wojska Polskiego
Jedna z wykorzystanych przez 47-latka kobiet została zmuszona do poddania się innej czynności seksualnej, trzy padły ofiarą uporczywego stalkingu, a w przypadku ostatniej poszkodowanej Sebastian D. naruszył w wyjątkowo obleśny sposób jej nietykalność osobistą. Do wszystkich przestępstw doszło na terenie Szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy, gdzie emerytowany major Wojska Polskiego był niegdyś zatrudniony. Najpoważniejszy zarzut dotyczy zdarzenia z 20 sierpnia 2024 r.
- (...) doprowadził podstępem i wbrew woli pokrzywdzoną do poddania się innej czynności seksualnej poprzez opuszczenie bez uprzedzenia i jej zgody bielizny w trakcie wykonywanych czynności rehabilitacyjnych oraz dotykanie jej okolic intymnych, tj. o czyn z art. 197 § 2 k.k. - informuje Karolina Stocka-Mycek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
Z kolei stosowane przez oskarżonego uporczywe nękanie sprowadzało się do naruszania nietykalności osobistej kobiet w postaci:
- zachodzenia od tyłu;
- przytrzymywania;
- dotykania swoim ciałem ciał pokrzywdzonych;
- łapania za ramiona;
które to zachowania wzbudziły u pokrzywdzonych uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia i udręczenia i istotnie naruszyły ich prywatność.
Ostatni zarzuty obejmuje naruszenie nietykalności cielesnej pokrzywdzonej poprzez złapanie jej od tyłu za szyję, przyciśnięcie i zmuszenie do pochylenia się w kierunku ziemi do wysokości pasa, co spowodowało u pokrzywdzonej dolegliwości bólowe.
- Na etapie postępowania przygotowawczego Sebastian D. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Za zarzucane Sebastianowi D. czyny grozi kara pozbawienia wolności od 2 do 15 lat - dodaje Stocka-Mycek.