Mieli lecieć na urlop do Hiszpanii. Zostali w Polsce, siedząc 5 godzin w samolocie. "Lotnisko nie ingeruje w ten proces"

2026-01-14 9:54

Pasażerowie dwóch rejsów do Hiszpanii, którzy mieli odlecieć z lotniska we Wrocławiu, utknęli tam we wtorek, 13 stycznia. Ludzie spędzili w samolotach po ok. 5 godzin, długo nie otrzymując wyjaśnienia, dlaczego nie ruszają. Władze lotniska tłumaczą całe zamieszkanie zbyt długim procesem odladzania maszyn, ale nadal nie wiadomo, dlaczego pasażerowie nie mogli się udać do terminala.

Wrocław. Zamiast polecieć do Hiszpanii, spędzili 5 godzin w samolocie na lotnisku

i

Autor: Aleksandar Todorovic/ Shutterstock Pasażerowie dwóch rejsów do Hiszpanii, którzy mieli odlecieć z lotniska we Wrocławiu, utknęli tam we wtorek, 13 stycznia. Ludzie spędzili w samolotach po ok. 5 godzin, długo nie otrzymując wyjaśnienia, dlaczego nie ruszają, zdj. ilustracyjne
  • Pasażerowie dwóch rejsów z Wrocławia do Hiszpanii doświadczyli wielogodzinnych opóźnień z powodu trudnych warunków pogodowych.
  • Mimo długiego oczekiwania pasażerowie byli przetrzymywani na pokładzie samolotu bez możliwości powrotu do terminala, co wywołało frustrację.
  • Linia lotnicza odmówiła zapewnienia posiłków i napojów, choć zgodnie z prawem UE przysługują one po trzech godzinach opóźnienia.
  • Dowiedz się, dlaczego nie pozwolono pasażerom opuścić samolotu i kto jest odpowiedzialny za tę sytuację!

Wrocław. Zamiast lecieć do Hiszpanii, spędzili 5 godzin w samolocie

Z kilkugodzinnym opóźnieniem odlecieli do Hiszpanii z lotniska we Wrocławiu pasażerowie dwóch rejsów - informują lokalne media. Mimo to zniecierpliwionym ludziom nie pozwolono wrócić do terminala, bo czas oczekiwania musieli spędzi zamknięci w samolocie. To nie wszystko, na co się skarżyli.

Pasażerowie lotu Ryanair FR9876 na trasie Wrocław – Alicante od godzin porannych byli przetrzymywani na pokładzie samolotu stojącego na płycie lotniska przez około 5 godzin, bez możliwości opuszczenia maszyny. Kapitan samolotu poinformował pasażerów przez system nagłośnienia, że otrzymał zakaz wydania posiłków i zapewnienia opieki, mimo że po 3 godzinach opóźnienia pasażerom – zgodnie z prawem UE – przysługuje jedzenie i napoje - napisała jedna z kobiet do redakcji "Gazety Wrocławskiej".

Okazało się - choć pasażerowie dowiedzieli się o tym ze znacznym, nomen omen, opóźnieniem - że wynajęta przez port lotniczy zewnętrzna firma nie nadążała z odladzaniem samolotów. Było to spowodowane trudnymi warunkami pogodowymi, tj. intensywnymi opadami marznącego śniegu i niską temperaturą. Niezależnie od powyższego pasażerowie nie rozumieją, dlaczego nie pozwolono im opuścić maszyn, co wiązało się z dużym stresem, szczególnie dla rodzin z dziećmi.

Lotnisko nie ingeruje w ten proces - powiedział Radiu Wrocław Bartosz Wiśniewski, rzecznik wrocławskiego portu, dodając, że decyzja o opuszczeniu samolotu leży w gestii kapitana i linii lotniczej.

Śnieżyce w Krakowie
Wrocław SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki