Wrocław. Squatersi okupują działkę wartą kilka milionów złotych! Właściciele bezsilni

Na ich działkę weszli squatersi. Wstawili okna, drzwi, kraty i... nie zamierzają się wynieść, dopóki nie zobaczą sądowego nakazu eksmisji. Państwo Janina i Ryszard Ziarno czują się bezsilni, o pomoc poprosili m.in. telewizję. Materiał o squatersach można było zobaczyć dziś (14.09) w TVN Uwaga!

Wrocław. Squatersi okupują działkę wartą kilka milionów złotych! Właściciele bezsilni
Autor: pixabay.com, CC0 ybernardi /zdjęcie ilustracyjne/ Archiwum prywatne

Squatersi, w opuszczonym budynku na terenie Wrocławia, pojawili się w te wakacje. Jak mówi sąsiad mieszkający niedaleko posesji, którą zajęli, niebawem przed tym, widział przed budynkiem młodych ludzi robiących sobie zdjęcia. Wówczas nawet nie podejrzewał, jakie mają zamiary. Właściciele, państwo Janina i Ryszard Ziarno, szacują, że w budynku obecnie mieszka nawet kilkanaście osób. - Tu była ogrodzona brama, tu była tablica "teren prywatny", a na domu tablica z informacją, że grozi zawaleniem - wskazuje pan Ryszard w materiale TVN Uwaga! Teraz, do budynku, który jest ich własnością, nie mogą się nawet dostać. "Dzicy lokatorzy", nazywani squatersami, wstawili drzwi, okna i... kraty, na własne potrzeby naprawili też dach. - Pewnego dnia, kiedy przyszedłem zaatakowali mnie gazem łzawiącym - mówi właściciel. Nie wskórała nic nawet policja, która postanowiła nie wchodzić do środka, zasłaniając się brakiem sądowego nakazu. Tymczasem, jak twierdzi wypowiadająca się w materiale Uwagi mecenas, "policja mogła wejść do środka, ale przyjęła bierną postawę".

Raport z Anteny 14.09

Żona pana Ryszarda znalazła nieopodal budynku zeszyt należący do squatersów, w którym były zapiski, w tym to, co mają mówić, kiedy ktoś będzie chciał ich stąd wyrzucić, a także... informacje o panu Ryszardzie, świadczące o tym, że ktoś robił o nim wywiad i dobrze przygotował się do "akcji". - To jest zorganizowana grupa, która - jak wynika z zapisków - chce przejąć nieruchomość - mówi pan Ryszard, który ocenia jej wartość na około 4,5 miliona złotych.

O dobrym przygotowaniu może świadczyć też fakt, że squatersi mają swoich przedstawicieli, stowarzyszenie lokatorskie, które broni ich, twierdząc, że mają prawo przebywać w tym budynku.

- Tutaj nie doszło do żadnego złamania prawa, nie ma żadnych niepokojów - mówił podczas interwencji policji Tomasz Skoczylas ze stowarzyszenia Akcja Lokatorska we Wrocławiu. - Ci ludzie tutaj mieszkają, mają tu swoje rzeczy, łóżka. To się nazywa prawo posiadania. Nie mają własności, mają prawo posiadania. Oni tutaj weszli w posiadanie tego budynku. Weszli w złej wierze, ale nadal prawo ich chroni. Właściciel może podjąć kroki przewidziane w polskim prawie, na tym powinno polegać jego działanie, a nie na próbach siłowego, bezprawnego, kryminalnego usunięcia mieszkańców budynku - przekonywał.

Głównym argumentem squatersów jest to, że budynek od lat stoi pusty. Tymczasem państwo Ziarno, będąc na emeryturze, postanowili, że nie będą go już użytkować, w związku z czym chcieli sprzedać teren. Wiedzą jednak, że nie uda im się to ze względu na "dzikich lokatorów".

Sonda
Co sądzisz o zajęciu budynku Państwa Ziarno przez squatersów?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki