Dramatyczny telefon w środku nocy
Wyjazd do Pekinu miał stanowić dla 24-letniej Klaudii Uciechowskiej realizację życiowych celów i kolejny etap naukowego rozwoju. W połowie kwietnia ten idealny scenariusz został jednak brutalnie przerwany przez nagłe problemy zdrowotne. Joanna Uciechowska, mama studentki, opowiedziała w rozmowie z Radiem Eska o błyskawicznym rozwoju wydarzeń. Wszystko rozpoczęło się od telefonu, który zaniepokojona kobieta odebrała nocą.
- Do szpitala trafiła w nocy z 15 na 16 kwietnia. Ze względu na 6-godzinną różnicę czasu, u nas telefon zadzwonił około 4:00 rano 16 kwietnia z informacją, że Klaudia jest w szpitalu. W dzień, w którym trafiła do szpitala, rozmawiałam z nią o godzinie 13:00 polskiego czasu. Tam była 19:00 i wszystko było okej. Rozmawiałyśmy normalnie, nie skarżyła się na nic, na bóle głowy, po prostu na nic
- opowiada dziennikarzowi Radia Eska.
Fascynacja Azją. Klaudia wyjechała na studia magisterskie
Młoda kobieta od wielu lat interesowała się kulturą Dalekiego Wschodu. Matka 24-latki podkreśla, że jej córka zawsze wykazywała się ogromną determinacją i ambicją, a zgłębianie tajników sinologii szybko przerodziło się w jej największą życiową pasję. Po wyjeździe do Wrocławia studentka całkowicie poświęciła się nauce, osiągając znakomite wyniki akademickie i stawiając przed sobą coraz większe wyzwania.
Polecany artykuł:
- Klaudia jest osobą bardzo ambitną. Na studiach, w momencie kiedy wyjechała do Wrocławia i zaczęła studiować sinologię, bardzo się zmieniła. Bardzo jej zależało i z bardzo dobrym wynikiem skończyła te studia. [...] tak się wkręciła, że bardzo nas męczyła, by trzeci rok studiów - bo była taka możliwość - kontynuować w Pekinie
- wspomina mama dziewczyny.
Po obronie tytułu licencjata w kraju, ambitna studentka pomyślnie przeszła proces rekrutacyjny na anglojęzyczne studia magisterskie na kierunku dziennikarskim w chińskiej stolicy.
Zapalenie płuc i respirator. Stan zdrowia 24-letniej Polki drastycznie się pogorszył
Pierwsze niepokojące symptomy, obejmujące między innymi krzyki oraz halucynacje, doprowadziły do umieszczenia 24-latki na oddziale zamkniętym. Niedługo później stan zdrowia pacjentki zaczął się jednak szybko pogarszać. U młodej kobiety zdiagnozowano zapalenie płuc i poważną niewydolność oddechową. Obecnie Polka leży już w czwartej z kolei placówce, gdzie na oddziale intensywnej terapii podtrzymuje ją przy życiu respirator. Personel lekarski do tej pory nie ustalił ostatecznej przyczyny nagłego załamania zdrowia.
- Podejrzenie w tej chwili jest takie, że to zaburzenia autoimmunologiczne spowodowane jakimś guzem mózgu albo po prostu ma zapalenie mózgu. Diagnozy nie ma. Dopóki jej nie wyleczą i nie odłączą od respiratora, nie są w stanie zrobić ani tomografii, ani dokładniejszych badań
- mówi pani Joanna.
Problemy z barierą językową i potężne koszty medycznego transportu Klaudii
Tragiczną sytuację bliskich dodatkowo utrudnia ogromny dystans dzielący oba kraje oraz gigantyczna bariera językowa. Ojciec studentki udał się już do chińskiej stolicy, gdzie w komunikacji z miejscowymi medykami wspiera go partner dziewczyny i jej przyjaciel. Mimo tych wysiłków, wymiana informacji medycznych z azjatyckimi lekarzami przebiega bardzo opornie i rodzi wiele frustracji.
- Tu jest też niestety problem z komunikacją. Chińscy lekarze chcą porozumiewać się z nami w swoim języku, żeby uniknąć przekłamań przy tłumaczeniu terminów medycznych. [...] to cały czas jest jak głuchy telefon - tłumaczenie z języka na język. A wszyscy mamy świadomość, że terminy medyczne nie są proste
- zaznacza mama Klaudii.
Oprócz narastających trudności logistycznych, rodzina musi mierzyć się z astronomicznymi wydatkami na leczenie. Polisa ubezpieczeniowa studentki, opiewająca pierwotnie na kwotę ponad 200 tysięcy złotych, jest już na wyczerpaniu. Z kolei bezpieczne sprowadzenie chorej do ojczyzny wymaga zorganizowania profesjonalnego lotu, co wiąże się z gigantycznymi nakładami finansowymi.
- Koszt takiego transportu to około 400 tysięcy złotych
- dodaje.
Mama Klaudii apeluje o pomoc w sprowadzeniu córki z Chin do Polski
Zrozpaczona matka najbardziej cierpi z powodu całkowitej bezradności i braku pewnych informacji o perspektywach na wyleczenie. Kobieta wyznała, że nie miała nawet możliwości zobaczenia fotografii swojej córki z oddziału intensywnej terapii, ponieważ lokalne przepisy szpitalne surowo tego zakazują. Podczas wzruszającej rozmowy z dziennikarzem Radia Eska, pani Joanna z wielkim trudem powstrzymywała wzbierające w niej emocje.
- Nie życzę tego nikomu. Najgorsza jest bezsilność, niemoc i taka niewiadoma. To nie jest Polska, to nawet nie jest Europa. Problemy komunikacyjne i cała ta sytuacja są niebagatelne. [...] W tej chwili płakanie i użalanie się w niczym nam nie pomoże. Musimy działać i zbierać środki na to, żeby ją sprowadzić, kiedy tylko będzie to możliwe
- mówi nam pani Joanna.
- Ja już teraz nie proszę, ja po prostu błagam o to, żeby ktoś nam pomógł sprowadzić ją do Polski. Żeby była tutaj, ze mną. Tu będzie łatwiej - nie mówię, że taniej, ale łatwiej. Nikomu tego nie życzę, to tak ciężka sytuacja i do głowy by mi nie przyszło, że coś takiego może nas spotkać.
Internetowa zbiórka pieniędzy na ratowanie życia polskiej studentki z Wałbrzycha
Zdeterminowani bliscy 24-latki uruchomili specjalną zbiórkę funduszy w popularnym serwisie pomagam.pl. Zebrane od internautów pieniądze mają docelowo pokryć bieżące rachunki medyczne w chińskim szpitalu oraz w całości sfinansować profesjonalny transport sanitarny do ojczyzny, gdy tylko stan zdrowia pacjentki na to pozwolą. W internetowym opisie zrzutki, mama młodej Polki wystosowała niezwykle poruszający apel do wszystkich darczyńców.
"Jestem mamą 24 Klaudii Uciechowskiej. [...] Stan córki jest krytyczny. Nie oddycha samodzielnie, jest podłączona do respiratora. Bardzo proszę o wsparcie finansowe na leczenie Klaudii. Na tą chwilę nie ma możliwości przetransportowania Jej do Polski. Wszystkie środki zostaną wykorzystane tylko i wyłącznie na leczenie Klaudii. Błagam pomóżcie uratować moje dziecko."
Do wtorkowego poranka, 21 kwietnia, organizatorom udało się pozyskać około 40 tysięcy złotych z wymaganej, potężnej puli. Rzeczywiste wydatki na chińską opiekę medyczną i samolot są jednak niewyobrażalnie wyższe. Każda, nawet najmniejsza przekazana kwota, stanowi realne wsparcie w tej nierównej walce o uratowanie zdrowia i życia studentki.
Link do oficjalnej zbiórki internetowej.
Artykuł powstał we współpracy z Miłoszem Stępniem z Radia Eska.