Z informacji przekazanych przez Prokuraturę Rejonową w Lubinie wynika, że feralnego dnia (28 sierpnia zeszłego roku) dzieci bawiły się na terenie przedszkola. Około godziny 15.00, w pobliżu płotu na terenach zielonych przylegających do przedszkola, znalazły blister z tabletkami. Kilkoro dzieci podnosiło go z ziemi, a w pewnym momencie czterolatek połknął nieustaloną liczbę pigułek.
- Jak ustalono, m.in. na podstawie nagrań z monitoringu, dzieci bawiące się po godzinie 15.00 na terenach zielonych przyległych do przedszkola znalazły blister z tabletkami przy płocie. Kilkoro dzieci podnosiło go z ziemi. W pewnym momencie, gdy blister miał w ręku pokrzywdzony czterolatek, połknął nieustaloną ilość tabletek – informuje Prokuratura Rejonowa w Lubinie.
Jedna z nauczycielek, widząc blister w ręku chłopca, zabrała mu go i wyrzuciła do kosza. Gdy po godzinie 16.00 matka odbierała dziecko, które słaniało się na nogach i miało problemy z mówieniem, przedszkolanki nie poinformowały jej o zażyciu tabletek przez syna.
Zaniedbania personelu przedszkola w Lubinie. Dziecko walczyło o życie
Stan chłopca pogarszał się. Wezwano pogotowie, a dziecko trafiło do szpitala w Lubinie. Z uwagi na brak poprawy, przetransportowano je na oddział intensywnej terapii we Wrocławiu. Dopiero tam, około godziny 19.00, personel medyczny dowiedział się od przedszkola, że chłopiec mógł zażyć znalezione na podwórku leki psychoaktywne.
Opinia biegłego z zakresu medycyny sądowej jest zatrważająca. Jak się okazuje, poinformowanie personelu medycznego o okolicznościach spożycia leku mogło przyspieszyć wdrożenie ratujących życie procedur, takich jak płukanie żołądka i płynoterapia.
- Z opinii biegłego z zakresu medycyny sadowej wynika, że poinformowanie personelu medycznego o okolicznościach spożycia leku mogło przyspieszyć przystąpienie do czynności ratowniczych w postaci płukania żołądka oraz wdrożenia płynoterapii – czytamy w komunikacie prokuratury.
Na szczęście, zażycie leku nie spowodowało trwałych uszkodzeń narządowych, jednak chłopiec przez kilkanaście godzin znajdował się w stanie realnie zagrażającym życiu.
Przedszkolankom grozi więzienie
W tej sprawie zarzuty usłyszały dwie wychowawczynie, które sprawowały opiekę nad dziećmi na podwórzu. Prokuratura oskarża je o narażenie czterolatka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez nieprawidłowy nadzór. Dodatkowo, zarzuca im się brak poinformowania matki dziecka i personelu pogotowia ratunkowego o możliwości zażycia leku przez chłopca.
Podejrzane nie przyznały się do winy i odmówiły składania wyjaśnień. Za zarzucane im czyny grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Sprawa jest w toku, a prokuratura prowadzi dalsze czynności mające na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego zdarzenia.
Pogrzeb nauczycielki z Obrzycka
