Rozwścieczona locha goniła 8-latkę
Do szokujących scen doszło w samym sercu Świeradowa-Zdroju. Jak podaje portal eluban.pl, na ulicy 11 Listopada rozwścieczona locha rzuciła się w pogoń za małym dzieckiem. Zwierzęta, które coraz śmielej przechadzają się po miejskich deptakach, stają się realnym zagrożeniem. Sytuację potwierdza relacja siostry dziewczynki, która była świadkiem zdarzenia.
- Proszę zamieścić te zdjęcia ku przestrodze. Dziś moja 8-letnia siostra z krzykiem uciekała do domu, gdy zaczęły ją gonić
– relacjonuje pani Aleksandra, cytowana przez lokalny portal.
Problem dzikich zwierząt w tym mieście jest odczuwalny wyjątkowo dotkliwie. Dziki przyzwyczaiły się do widoku ludzi i bez względu na porę dnia buszują po mieście w poszukiwaniu jedzenia, pozostawiając po sobie zniszczone trawniki i poprzewracane kosze na śmieci.
Mieszkańcy mają dość. "Apele to za mało"
Eksperci zwracają uwagę, że wiosną ryzyko niebezpiecznych spotkań znacząco rośnie. To okres, gdy lochy opiekują się młodymi i mogą reagować agresją.Warchlaki pojawiają się zwykle między marcem a majem, a każda próba zbliżenia się do stada może zostać odebrana jako zagrożenie.
-Populacja jest już tak duża... myślę, że chyba same apele do mieszkańców to już za mało i niewiele pomogą. Zagrażają fizycznie przechodniom, swoją obecnością w ciągu nocy, ale coraz częściej już i za dnia. W centrum, w parkach i na osiedlach są wszędzie. Ostatnio całe rodzinki wraz z młodymi warchlakami spacerują w centrum
- napisała w sieci jedna z mieszkanek.
Znalezienie skutecznego rozwiązania jest niezwykle trudne. Ogradzanie miasta jest nierealne, a metody takie jak odstraszanie hukowe czy chemiczne są niemożliwe. Z kolei odstrzał redukcyjny, jak pokazał przykład warszawskiego Bemowa, budzi ogromne kontrowersje społeczne.
Dlaczego dziki wchodzą do miast?
Eksperci z organizacji WWF wyjaśniają, że dziki pojawiają się w pobliżu naszych domów, ponieważ ich naturalne tereny kurczą się w wyniku rozbudowy miast i dróg. Dodatkowo, w miastach znajdują łatwy dostęp do atrakcyjnego pożywienia. Resztki jedzenia, wyrzucane odpadki czy niezabezpieczone śmietniki to dla nich prawdziwa stołówka. Dokarmianie zwierząt tylko pogarsza sytuację, ucząc kolejne pokolenia, że miasto to łatwe źródło pokarmu.
Miasto apeluje: "Nie dokarmiaj dzików!"
Władze Świeradowa-Zdroju już w ubiegłym roku wystosowały komunikaty do mieszkańców, w których apelowały o zaprzestanie dokarmiania dzikich zwierząt. Jak podkreślano, takie działanie przynosi więcej szkody niż pożytku.
- Nie dokarmiaj dzików! To im szkodzi! (...) Przyzwyczajają się do łatwego jedzenia i tracą naturalny instynkt do szukania pokarmu w lesie. Stają się coraz bardziej śmiałe i podchodzą bliżej domów, co może być niebezpieczne. (...) Pamiętaj - najlepszą pomocą dla dzikiej przyrody jest jej niezakłócanie. (...) - apelowali urzędnicy, jednocześnie dodając, że dziki zniszczyły teren na minigolfie.
Jak zachować się podczas spotkania z dzikiem?
Leśnicy i przyrodnicy są zgodni - dzik rzadko atakuje człowieka bez powodu. Najczęściej sam się oddala. Kluczowe jest jednak nasze zachowanie. Co robić, gdy staniemy oko w oko z dzikiem?
- Zachowaj spokój: Nie krzycz i nie wykonuj gwałtownych ruchów.
- Nie podchodź: Szczególnie jeśli widzisz młode warchlaki. Matka w ich obronie może być bardzo agresywna.
- Oddal się powoli: Nie uciekaj biegiem. Spokojnie wycofaj się z miejsca spotkania.
- Trzymaj psa na smyczy: To ważne dla bezpieczeństwa zarówno twojego pupila, jak i dzikiego zwierzęcia.
- Nie dokarmiaj: Nigdy nie rzucaj jedzenia w stronę dzików.
Co zrobić, gdy dzik zaatakuje?
Choć to rzadkie, warto wiedzieć, jak zareagować w sytuacji bezpośredniego zagrożenia. Jak informuje WWF, sygnałem gotowości do ataku jest charakterystyczne sapanie. Leśnicy z Nadleśnictwa w Szczecinku radzą, co robić, gdy zwierzę ruszy w naszą stronę.
- Jeśli już znajdziemy się w sytuacji, kiedy zwierzę zaczyna biec w naszą stronę, wystarczy zejść mu z drogi. Dziki nie są zwrotne. Żeby zawrócić, muszą zahamować i dopiero zmienić kierunek biegu. W ten sposób można zyskać przewagę, by ratować się ucieczką
- przekazują leśnicy.
W takiej sytuacji najlepiej odskoczyć w bok w ostatniej chwili lub poszukać schronienia w miejscu, gdzie zwierzę nas nie dosięgnie, np. za solidnym ogrodzeniem lub na podwyższeniu.