Spis treści
Jerzy Lisiewski prześladował Agnieszkę Kotlarską. Dlaczego modelka ukrywała prawdę?
Dramatyczna historia miała swój początek w 1990 roku, kiedy podczas pokazu mody ślubnej Jerzy Lisiewski po raz pierwszy wypatrzył zjawiskową modelkę. Od tego momentu kobieta stała się obiektem jego niezdrowej fascynacji. Mężczyzna wmawiał sobie bezgraniczną miłość do niej, przez co nieustannie ją śledził i obserwował. Kompletnie ignorował fakt, że utytułowana Polka buduje szczęśliwy związek z innym mężczyzną, i wielokrotnie zapewniał: „Będę cię kochał aż do śmierci”. Z upływem czasu to chorobliwe zauroczenie przerodziło się w groźną agresję, a napastnik potrafił dzwonić do swojej ofiary z oskarżeniami, że „zmarnowała mu życie”.
Chociaż nękające telefony kosztowały Agnieszkę Kotlarską mnóstwo nerwów, modelka zdecydowała się zataić ten problem przed swoim mężem, Jarosławem Świątkiem. Priorytetem było dla niej zachowanie domowego spokoju i oszczędzenie zmartwień partnerowi. Wkrótce po urodzeniu córki jej kariera znów przyspieszyła. Polka znajdowała się o krok od zawarcia w Stanach Zjednoczonych ogromnego kontraktu, którego wartość przekraczała półtora miliona dolarów. Wszystkie te dalekosiężne plany oraz marzenia o bezpiecznym życiu przekreśliły wydarzenia z końca sierpnia.
Zabójstwo Agnieszki Kotlarskiej we Wrocławiu. Stalker zaatakował na oczach rodziny
Tragedia rozegrała się 27 sierpnia 1996 roku we Wrocławiu, około godziny 14.30. Kiedy Agnieszka wraz z mężem i małą córką wsiadała do auta, zauważył ich Jerzy Lisiewski. Modelka od razu rozpoznała swojego prześladowcę i nie opuściła samochodowej szyby, jednak napastnik nie zamierzał rezygnować. W momencie, gdy Jarosław Świątek próbował ruszyć z miejsca, mężczyzna zastawił mu drogę i mocno uderzył w szybę auta. Chcąc obronić bliskich oraz wezwać pomoc, mąż kobiety wysiadł z pojazdu, co wywołało u stalkera niekontrolowany wybuch furii.
Szczegóły tamtych tragicznych wydarzeń przybliża między innymi film dokumentalny „Będę cię kochał aż do śmierci”. Sprawca otwarcie zrelacjonował w nim przebieg swojej napaści. „Ja chciałem tylko porozmawiać, a on zaczął wzywać policję. Zawsze nosiłem przy sobie nóż czy scyzoryk, więc go wyciągnąłem. Ta osoba przewróciła się. Ja zamachałem tym kozikiem nad nim, trochę go drasnąłem po udzie. Wtedy poczułem szarpnięcie za ramię. Odwróciłem się i pchnąłem nożem. Byłem otumaniony, nie wiedziałem, co się dzieje” – opowiadał przed kamerami Jerzy Lisiewski.
Tą osobą, która ruszyła na ratunek zaatakowanemu mężowi, okazała się sama Agnieszka Kotlarska. Modelka złapała agresora za ramię, chcąc odwrócić jego uwagę od partnera. Wówczas napastnik wyprowadził kilka ciosów ostrzem, które przebiły serce, płuca i aortę kobiety. Ciężko ranna Miss wykrwawiła się na chodniku tuż przed swoim domem, a ostatnie chwile spędziła w objęciach zrozpaczonego męża i na oczach własnej małej córeczki. Policja zatrzymała Jerzego Lisiewskiego krótko po tym, jak zbiegł z miejsca ataku. Mężczyzna przyznał się do zabójstwa, ale sąd uwzględnił jego ograniczoną poczytalność i skazał go na zaledwie 15 lat więzienia.