Horror w drogerii we Wrocławiu
Dramatyczne wydarzenia, o których dopiero teraz poinformowały służby, rozegrały się 1 października w drogerii Rossmann przy ulicy Tęczowej we Wrocławiu. Wszystko zaczęło się od kradzieży butelki perfum, których wartość sklep oszacował na 299,99 zł. Gdy pracownik ochrony próbował zatrzymać złodzieja, ten wpadł w szał. Chcąc za wszelką cenę utrzymać się w posiadaniu skradzionego produktu, napastnik wyciągnął nóż i zadał ochroniarzowi cios w brzuch. Obrażenia okazały się bardzo poważne i realnie zagrażały życiu ofiary.
Akcja policji. Kryminalni weszli do mieszkania siłowo!
Na reakcję policji nie trzeba było długo czekać. Funkcjonariusze z wrocławskiej starówki podjęli działania tuż po otrzymaniu zgłoszenia.
- Kryminalni z wrocławskiej starówki w ciągu godziny ustalili i zatrzymali sprawcę ataku nożem na ochroniarza. Policjanci, którzy zajęli się sprawą, bardzo szybko ustalili podejrzanego i dokonali jego zatrzymania w sposób siłowy wchodząc do mieszkania, w którym mężczyzna się ukrył
- przekazała podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Sprawcą okazał się 47-letni mieszkaniec Wrocławia. Zebrany przez śledczych materiał dowodowy pozwolił na postawienie mu poważnych zarzutów.
Nożownik w areszcie. Tłumaczy, że nic nie pamięta
Więcej szczegółów na temat sprawy przekazał Jakub Dłubacz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Jak poinformował, Sebastian S. usłyszał zarzut popełnienia przestępstwa kradzieży rozbójniczej i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
- Ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wynika, że Sebastian S. dokonał kradzieży jednej butelki perfum w drogerii przy ulicy Tęczowej we Wrocławiu, a następnie działając w celu utrzymania się w posiadaniu zabranego produktu o wartości 299,99 zł, użył wobec ochroniarza sklepu przemocy w postaci ugodzenia go nożem w brzuch, powodując obrażenia stanowiące ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu
- informuje prokurator Jakub Dłubacz.
Co zaskakujące, przesłuchany w charakterze podejrzanego Sebastian S. nie przyznał się do winy.
- Przesłuchany w charakterze podejrzanego Sebastian S. nie przyznał się do popełnienia zarzuconego jemu czynu wyjaśniając, że nie pamięta przebiegu zdarzenia
- dodaje rzecznik prokuratury.
Mimo to, na wniosek prokuratora, sąd podjął decyzję o zastosowaniu najsurowszego środka zapobiegawczego. 3 października 2026 roku Sebastian S. został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy.
Zgodnie z kodeksem karnym podejrzanemu grozi od 3 do 20 lat więzienia.