- W sieci pojawiło się nagranie z reanimacji 30-latka, które wzbudziło oburzenie i wywołało apel OSP o poszanowanie prywatności.
- Osoba nagrywająca i rozpowszechniająca film nie była strażakiem OSP, a nagranie pokazywało także zrozpaczoną rodzinę ofiary.
- Do tragicznego wypadku doszło w Mysłowie; 30-latek zginął po uderzeniu w drzewo.
- Dlaczego tak drastyczne nagranie trafiło do sieci i jakie konsekwencje czekają jego autora?
Mysłów. Ktoś nagrywał reanimację 30-latka i rozpowszechniał ją w internecie
Oddział Wojewódzki Związku OSP RP województwa dolnośląskiego przekazał, że osoba, która nagrywała reanimację 30-latka, a później rozpowszechniała to w internecie, nie brała udziału w działaniach ratowniczych jako druh OSP z tego samego województwa; autor wideo pokazał również zrozpaczoną rodzinę mężczyzny, którego życia nie udało się ostatecznie uratować.
- Apelujemy o poszanowanie godności osób poszkodowanych oraz ich rodzin, a także o nierozpowszechnianie drastycznych i naruszających prywatność treści z miejsc zdarzeń - czytamy na profilu facebookowym Oddziału Wojewódzkiego Związku OSP RP województwa dolnośląskiego.
Do śmiertelnego wypadku doszło we wtorek, 20 stycznia, w Mysłowie na drodze krajowej nr 5. Zgłoszenie w tej sprawie wpłynęło do policji po godz. 21.
- Jak wynika ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy, 30-letni mieszkaniec Bolkowa kierujący samochodem marki Hyundai, z nieustalonych na te chwilę przyczyn, zjechał na lewy pas drogi, uderzając w prawidłowo jadące pojazdy m-ki BMW i Toyota, a następnie wpadł do przydrożnego rowu, wjeżdżając w rosnące drzewo - poinformowała podkom. Ewa Kluczyńska, rzeczniczka KPP w Jaworze.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi kamiennogórska prokuratura. Trwają czynności mające na celu ustalenie przyczyny i bliższych okoliczności tragedii.