Chłopcy z Przemkowa przeżyli piekło. Wstrząsające słowa sąsiada. Bicie i wyzwiska miały być codziennością

i

Autor: zdjęcie ilustracyjne Shutterstock

Mieli znęcać się nad dziećmi

Chłopcy z Przemkowa przeżyli piekło. Ich rodzice są w areszcie. Wstrząsające słowa sąsiada

2024-03-25 17:29

Monika M. i Marcin G., mieszkańcy Przemkowa na Dolnym Śląsku, mieli znęcać się nad swoimi malutkimi synami: mającym ledwie kilkanaście tygodni Marcinem i 2-letnim Filipem. Młodszy z braci trafił do zielonogórskiego szpitala z ciężkimi obrażeniami głowy oraz klatki piersiowej. Podejrzanym grozi nawet do 20 lat więzienia, a na jaw wychodzą nowe informacje na temat koszmaru, jaki mieli przeżyć mali chłopcy.

Rodzice mieli znęcać się nad synami

Sąd w Głogowie aresztował mieszkańców dolnośląskiego Przemkowa: 34-letnią Monikę M. i 40-letniego Marcina G. Według śledczych para znęcała się nad dwójką swoich dzieci. Marcin ma ledwie kilka miesięcy, a Filip - 2 lata. Młodszy z braci trafił do szpitala w Zielonej Górze z ciężkimi obrażeniami głowy oraz klatki piersiowej.

Według naszych ustaleń rodzice znęcali się nad dwuletnim dzieckiem, od kiedy się urodził. Chłopiec był bity pięściami oraz wulgarnie wyzywany (…) Nad młodszym chłopcem również znęcano się od chwili jego urodzin – mówiła Prokurator Rejonowa w Głogowie Katarzyna Kasperczak.

Podejrzani nie przyznają się do zarzutu znęcania się nad dziećmi. Kobieta winę przerzuca na partnera, ten z kolei wyjaśniał śledczym, że młodszego chłopca uderzył pięścią przez przypadek, bo chciał zaatakować partnerkę. Obojgu grozi do 20 lat pozbawienia wolności.

- Podejrzani kilkakrotnie zmieniali wyjaśnienia. Matka twierdzi, że to mężczyzna miał się znęcać nad dziećmi. Mężczyzna zaś nie przyznaje się. Powiedział jedynie, że uderzył młodszego chłopca pięścią, ale – jak mówił – ten cios był skierowany nie do dziecka, ale do matki, która trzymała dziecko na rękach - mówiła prok. Kasperczak.

Na jaw wychodzą nowe informacje ws. rodziny z Przemkowa k. Polkowic. "Fakt" dotarł do sąsiadów aresztowanych rodziców. W rozmowie z dziennikarzami jeden z sąsiadów wspomina, że Marcin G. miał wyzywać starszego ze swoich synów. — [...] Zauważyłem, że zaczął go wyzywać od bękartów, skur...synów, bić klapkiem po głowie. Widziałem, jak złapał go za rączkę i na łóżko rzucił, bo malec płakał — mówi w rozmowie z "Faktem" pan Marek i dodaje, że zarówno on, jak i inni znajomi aresztowanych rodziców mieli wzywać opiekę społeczną i policję. Ich zdaniem, te wizyty na niewiele się zdały.

36-latek zginął w czasie protestu rolników! "To jest jakieś kuriozum, żeby pozwalać na coś takiego"

"HOŁOWNIA to nowy MENTZEN light" - Jakub MAJMUREK o sporach w koalicji rządowej