- Dramatyczne chwile we wrocławskim przedszkolu: pięcioro dzieci spożyło owoce złotokapu, jednej z najgroźniejszych roślin w Polsce, stwarzając realne zagrożenie.
- Pojawiają się sprzeczne relacje dotyczące reakcji personelu: rodzice wskazują na zwłokę, gdy magistrat zapewnia o natychmiastowej interwencji.
- Sprawdź, jak zakończyła się ta niebezpieczna sytuacja i jakie kroki podjęto po incydencie.
O sprawie poinformowała „Gazeta Wrocławska”. Czytelnik przekazał dziennikarzom, że w jednym z przedszkoli we Wrocławiu podczas zabawy na podwórku w dziewięcioosobowej grupie, pięcioro dzieci miało spożyć owoce złotokapu. To silnie trująca roślina, szczególnie dla dzieci.
Z relacji czytelnika wynikało, że co prawda opiekunki wezwały pomoc medyczną, ale dopiero wtedy, kiedy zażądał tego jeden z rodziców, który przyszedł, by odebrać dziecko.
Dziennikarze „Gazety Wrocławskiej” dotarli do dokumentacji medycznej jednej z dziewczynek, która zgłaszała bóle brzucha. Wynikało z niej, że maluszek znalazł się w szpitalu po zjedzeniu około 5 owoców złotokapu. Jednak w momencie przybycia do szpitala, dolegliwości już minęły.
Jeden z rodziców na łamach „Gazety Wrocławskiej” poinformował, że inne dziecko zapytało jednego z opiekunów, czy może zjeść "ten groszek", a w czasie kiedy dzieci miały spożyć roślinę, nauczycielki miało nie być przy dzieciach.
Pogotowie ratunkowe zostało wezwane przez szkołę. Wezwano również rodziców.
Afera w przedszkolu we Wrocławiu. Magistrat odpowiada na zarzuty rodziców
Jak przekazuje wrocławski magistrat, reakcja szkoły i nauczycieli była "niezwłoczna i zgodna z procedurami bezpieczeństwa".
Placówka powiadomiła rodziców oraz wezwała pogotowie. Dzięki sprawnie podjętym działaniom dzieci niezwłocznie otrzymały niezbędną opiekę medyczną - mówi Monika Dubec z Urzędu Miejskiego Wrocławia w rozmowie z dziennikarzami „Gazety Wrocławskiej”.
Przekazała też, że dzieci zostały zabrane do szpitala na obserwację, a wyniki badań nie wykazały żadnych objawów zatrucia.
- Wszystkie dzieci wróciły do przedszkola. Pozostają pod opieką i czują się dobrze, a roślina (złotokap) została od razu usunięta z terenu ogrodu – dodała.
Policja oraz prokuratura nie otrzymały zgłoszenia w tej sprawie.
Źródło: Gazeta Wrocławska