Dramat w ZOO Łączna. Protesty, sztab kryzysowy i dramatyczny apel. Co tam się dzieje?

2026-10-15 16:19

W Sądzie Rejonowym w Wałbrzychu trwa posiedzenie aresztowe właściciela ZOO w Łącznej. W samym ogrodzie panuje chaos. Prokuratura mówi o niepokojącym odkryciu, a pracownicy zoo o brutalności policji i zwierzętach biegających poza wybiegami. Powołano specjalny sztab kryzysowy.

Sytuacja w prywatnym ogrodzie zoologicznym w Łącznej na Dolnym Śląsku staje się coraz bardziej dramatyczna. W czwartek, 15 października, w wałbrzyskim sądzie odbywa się posiedzenie w sprawie aresztu dla właściciela zoo, który jest podejrzany o znęcanie się nad zwierzętami. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Na miejscu ścierają się ze sobą pracownicy zoo, protestujący oraz służby, a w tle rozgrywa się dramat zwierząt.

Ustalenia prokuratury w ZOO Łączna

Prokuratura Okręgowa, która prowadzi czynności na terenie ogrodu, ujawniła nowe, niepokojące informacje. Podczas oględzin śledczy dokonali makabrycznego odkrycia. 

- Na terenie ogrodu w toku oględzin znaleziono zakopane kości zwierząt, w szczególności kopytnych, których śmierć nie jest na razie wyjaśniona. Natomiast pozostałe w ogrodzie zwierzęta były utrzymywane w zimnie pomimo ich potrzeb gatunkowych, w szczególności w odniesieniu do gatunków pochodzących z obszarów o ciepłym klimacie. Przeprowadzone oględziny wykazały również, że na terenie zoo nie ma odpowiedniego zapasu karmy dla zwierząt

- informuje prokurator Marcin Witkowski, zastępca Prokuratora Okręgowego w Świdnicy. 

Zarzuty znęcania się nad zwierzętami usłyszało już pięć osób związanych z ogrodem.

Prokuratura apeluje o pomoc. Fundacje boją się hejtu

Sytuację komplikuje fakt, że organizacje prozwierzęce, które miały pomóc w relokacji zwierząt, zaczęły się wycofywać. Powodem jest ogromna fala hejtu i agresji w mediach. Prokuratura obawia się, że bez ich wsparcia szybkie przeniesienie zwierząt w bezpieczne miejsca będzie niemożliwe.

- Nowe okoliczności powodują, że pomimo tego, iż prokuratura wraz z organizacjami miała przygotowany scenariusz relokacji zwierząt aktualnie z uwagi na ogromną falę tzw. hejtu liczne fundacje i organizacje społeczne powstrzymują się od zadeklarowanych wcześniej działańobawiając się nieuzasadnionej krytyki czy aktów agresji w przestrzeni medialnej

- wyjaśnia prokurator Witkowski.

W związku z tym prokuratura wystosowała apel:

"Zwracamy się z apelem do organizacji prozwierzęcych o pomoc w przyjęciu opieki na zwierzętami przy pełnym wsparciu prokuratury i policji. Dla zainteresowanych udzieleniem pomocy kontakt pod numerem 570 479 540".

Protesty i oskarżenia pod adresem służb

Działania służb na terenie zoo spotkały się z ostrym sprzeciwem. W środę wieczorem około stu osób zablokowało drogę, protestując przeciwko wywożeniu zwierząt. Doszło do starć z policją. Cztery osoby zostały zatrzymane za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy.

- Jedna z nich rzuciła jajkiem w policjantów, na mundurze to jajko się rozbiło. Dzisiaj zostaną z nimi przeprowadzone czynności procesowe. Usłyszą zarzuty

- relacjonuje Radiu Eska Marcin Świeży z policji w Wałbrzychu.

Pracownicy ZOO i jego zwolennicy skarżą się na brutalność policji, która miała używać tarcz do spychania ludzi. Wyrażają też niepokój co do sposobu, w jaki zabierane są zwierzęta. 

- Policjanci wynosili z tego ogrodu biały worek obklejony czarną taśmą. Musiał być ciężki, ponieważ przyczyniło się do tego kilka osób aby go wynieść stamtąd. Prawdopodobnie, przypuszczamy, że to mogło być jakieś zwierzę, które padło im podczas odławiania. Może być nawet kangur, ponieważ kangury bardzo źle znoszą odławianie

- mówią w rozmowie z Radiem Eska. 

Do tej pory z ogrodu wywieziono już około 30 zwierząt.

Zoo alarmuje na Facebooku: "Kiedy to się skończy?!"

Na profilu ZOO Łączna w mediach społecznościowych pojawiają się dramatyczne wpisy. Pracownicy alarmują, że zwierzęta biegają luzem poza swoimi wybiegami, co stwarza dla nich ogromne zagrożenie.

"Ogrodzenie wybiegu milu chińskich powalone. Gdzie są zwierzęta?!? Czy zostały zabezpieczone?!? Czemu nikt nie reaguje?"

- czytamy w jednym z postów.

W kolejnym komunikacie sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna:

"Kiedy to się skończy? Kiedy ktoś nad tym zapanuje?! Czy Wy to widzicie? Daniele, muflony i lamy znajdują się poza swoimi wybiegami. (...) Wiemy jedno. Zwierzęta są głodne, przestraszone i narażone na niebezpieczeństwo. Mogą zrobić sobie krzywdę, a sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji."

Wojewoda powołuje sztab kryzysowy

W odpowiedzi na narastający chaos, Wojewoda Dolnośląska Anna Żabska poleciła zwołanie Gminnego Zespołu Zarządzania Kryzysowego.

- Jego rolą będzie przede wszystkim bezpieczeństwo i opieka nad zwierzętami w granicach ustaleń z prokuraturą i rzetelna informacja

- przekazuje Radiu Eska rzecznik wojewody Tomasz Jankowski.

W skład sztabu wejdą m.in. strażacy, policjanci, weterynarze i przedstawiciele sanepidu. Celem jest skoordynowanie pomocy i zapewnienie zwierzętom opieki na miejscu, bez ingerowania w śledztwo prowadzone przez prokuraturę. Na razie jednak sytuacja w Łącznej pozostaje niezwykle napięta, a los zwierząt wciąż jest niepewny.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki