Nietypowa sytuacja miała miejsce we Wrocławiu. W jednym z miejskich parków odnaleziono 10-letnią kotkę zamkniętą w transporterze. W pobliżu zwierzęcia pozostawiono także kilka rzeczy, które miały jej pomóc w pierwszych chwilach bez właścicielki. Były wśród nich saszetki z jedzeniem, kuweta i zabawka.
O sprawie poinformował wrocławski urząd miejski, publikując historię Mimi w mediach społecznościowych. Największe emocje wzbudziła jednak wiadomość pozostawiona przy zwierzęciu.
„Nie mam aktualnie pieniędzy na zajmowanie się nią”
Z treści listu wynika, że kotka przez lata pozostawała pod opieką kobiety o imieniu Helena. Właścicielka miała zdecydować się na pozostawienie Mimi w parku, ponieważ znalazła się w trudnej sytuacji finansowej. Jednocześnie zaznaczyła, że nie chciała przekazywać zwierzęcia do schroniska.
W liście znalazły się informacje dotyczące wieku, stanu zdrowia oraz zachowania kotki. Helena opisała także jej relacje z innymi zwierzętami. Cała wiadomość brzmiała:
„Kotka nazywa się Mimi. Niestety muszę ją tutaj zostawić, bo nie mam aktualnie pieniędzy na zajmowanie się nią. Nie chcę jej oddawać do schroniska, bo Mimi potrzebuje stałego kontaktu z człowiekiem oraz dużo przestrzeni. Ma 10 lat, nie ma żadnych alergii ani chorób. Była niedawno szczepiona i jest ogólnie w dobrym stanie. Zostawiam kilka saszetek jedzenia, jej kuwetę oraz zabawkę na pożegnanie. Mam nadzieję, że trafi w dobre ręce. Jeżeli możesz, proszę, zaopiekuj się nią. P.S. Kotka nie dogaduje się z innymi kotami, ale z psami i resztą zwierząt już tak”
- napisała Helena w liście pozostawionym przy Mimi.
Mimi znalazła się pod opieką schroniska
Po odnalezieniu kotka została zabezpieczona i trafiła pod opiekę wrocławskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Urzędnicy poinformowali o jej sytuacji w mediach społecznościowych i zaapelowali do osób, które mogłyby zaoferować jej stały dom.
Wrocławski urząd miejski przekazał:
„Mimi ktoś zostawił w transporterze w parku. Do kotki dołączony był list… Choć jest pod opieką TOZ Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt we Wrocławiu dopiero od chwili, już wiadomo, że to łagodna, kochana kicia, która szuka kontaktu z człowiekiem i uwielbia głaskanie. Dziś zajęła ostatnią wolną klatkę. Kociczka jest już bezpieczna, ale to nie powinien być jej dom na zawsze. Prosimy - adoptujcie. Dajcie zwierzakom prawdziwy dom, na całe życie”
Z przekazanych informacji wynika więc, że Mimi jest obecnie bezpieczna, ale nadal potrzebuje miejsca, w którym będzie mogła zamieszkać na stałe.
Internauci komentują historię Mimi
Historia kotki szybko zaczęła być komentowana w internecie. Pod publikacją wrocławskiego urzędu miejskiego pojawiły się głosy osób, które próbowały zrozumieć sytuację właścicielki. Część komentujących zwracała uwagę na możliwość problemów finansowych, inni zastanawiali się, czy Helenę udałoby się odnaleźć.
Jedna z osób napisała:
„Może to emerytka i po prostu nie jest wstanie jej wyżywić z emerytury”
Inny komentarz wskazywał na emocjonalny charakter całej historii i możliwość zorganizowania pomocy:
„Matko serce pęka. Trzeba odnaleźć Helenę, widać, że przez 10 lat kochała kicię, dbała o nią, musiało być jej bardzo ciężko zostawić Mimi a Mimi pewnie tęskni za swoją Pania. Mam nadzieję, że zadziała siła internetu i znajdzie się jej wlaścielka. Może jakaś zbiórka? Chętnie rownież pomogę.”
Mimi czeka na nowy dom
Choć okoliczności, w jakich kotka znalazła się w parku, wzbudziły wiele emocji, obecnie najważniejsze jest jej bezpieczeństwo i znalezienie odpowiedzialnego opiekuna. Z informacji przekazanych przez wrocławskich urzędników wynika, że Mimi dobrze reaguje na kontakt z człowiekiem i lubi głaskanie.
Kotka ma 10 lat, dlatego po zmianie otoczenia szczególnie istotne może być zapewnienie jej spokojnych i stabilnych warunków. Schronisko oraz wrocławski urząd miejski zachęcają osoby zainteresowane adopcją do zaoferowania jej domu na stałe.