Transport Musiego do Lizbony zaplanowany jest jeszcze na maj. To ostatnia szansa, by zobaczyć całą czwórkę rodzeństwa razem. Koty są już na tyle duże, że pora, aby same stały się częścią najważniejszej misji ogrodów zoologicznych – wymiany osobników dla ochrony gatunków.
i
Gdy czworaczki przyszły na świat, a stało się to w gęstwinie porastającego wybieg bambusa, nawet wśród opiekunów i pracowników zoo wzbudziły sensację. Tak liczny miot tego gatunku jest niespotykany, a czwórka nigdy wcześniej nie odchowała się w zdrowiu aż do dorosłości.
Sekretne narodziny czworaczków!
ZOO trzymało narodziny w sekrecie, by kocięta przeszły wszystkie tury szczepień, nabrały masy i było pewne, że silne i zdrowe są gotowe na spotkanie ze światem.
i
Młode od razu stały się ulubieńcami zwiedzających. To aktywne, pełne energii koty, które niczym cztery żywioły zamieniły wybieg w wielki plac zabaw i dosłownie wchodziły rodzicom, Nuri i Tengah, na głowę. Otrzymały imiona: Musi, Hari, Kampar i Indera – od sumatrzańskich rzek.
i
Musi to największy z młodych tygrysów. Jest bardzo kontaktowy, pozdrawia opiekunów „pufaniem”. Pora, by wyjechał już do innego zoo. Następny do wyjazdu szykować się będzie Hari. Data i destynacja nie są jeszcze znane. Najmniej wiadomo o pozostałej dwójce – Kamparze i Inderze. Jedno z nich zostanie we Wrocławiu, a drugie wyjedzie.