Nowe ustalenia po tragedii w Lutyni. Śledczy badają kolejny wątek

Śledczy badają okoliczności pożaru budynku gospodarczego, który wybuchł na posesji w Lutyni. Jak ustalił "Super Express", 22-letni podejrzany miał przyznać, że to on wzniecił ogień. Prokuratura planuje powołanie biegłych i obowiązkowe badanie.

Śledztwo dotyczące rodzinnej tragedii w Lutyni nabiera tempa. Prokuratura analizuje wszystkie okoliczności zdarzenia, w tym pożar budynku gospodarczego, który wybuchł na terenie posesji. Śledczy zapowiadają powołanie specjalistów z zakresu pożarnictwa oraz przeprowadzenie badania poczytalności 22-letniego podejrzanego. Jak przekazał "Super Expressowi" rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, prokurator Jakub Dłubacz, śledczy nadal czekają na jeden z ważniejszych elementów postępowania - chodzi o wyniki sekcji zwłok 20-letniej kobiety, która zginęła w wyniku ataku.

Prokuratura sprawdza okoliczności pożaru

Jednym z nowych wątków prowadzonego śledztwa jest pożar budynku gospodarczego, do którego doszło na posesji, gdzie rozegrał się dramat. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, podejrzany miał przyznać, że to właśnie on wzniecił ogień.

- Ze wstępnych ustaleń podejrzany wyjaśnił, że to on podłożył ogień. Nie podał motywów tego czynu

-mówi nam prokurator Jakub Dłubacz. 

Na razie mężczyzna nie usłyszał jednak zarzutu dotyczącego podpalenia. Najpierw śledczy chcą przeanalizować wszystkie okoliczności z udziałem ekspertów.

- Powołani zostaną biegli z zakresu pożarnictwa, będzie sprawdzane, czy zasadne jest rozszerzenie zarzutu wobec 22-latka

- dowiadujemy się. 

Prokuratura podkreśla, że dopiero po uzyskaniu opinii specjalistów zapadną decyzje dotyczące dalszego toku postępowania.

Badanie poczytalności 22-latka jest obowiązkowym elementem śledztwa

W toku postępowania prokuratura zleci również ocenę stanu psychicznego podejrzanego. Jak wyjaśnia rzecznik, jest to standardowa procedura stosowana w sprawach dotyczących zabójstw.

- To jest standardowe i obligatoryjne w postępowaniach o zabójstwa. Takie czynności muszą zostać zrealizowane. Powołany zostanie zespół biegłych psychiatrów, którzy ocenią stan poczytalności podejrzanego w trakcie popełnienia czynu

- przekazuje nam rzecznik wrocławskiej prokuratury. 

Postępowanie obejmuje także analizę obrażeń kobiety, która po ataku trafiła do szpitala w stanie ciężkim. W tym celu zostanie zgromadzona pełna dokumentacja medyczna.

Tak doszło do tragedii

Do dramatycznych wydarzeń doszło w poniedziałek, 6 lipca. Około godziny 14:40 służby zostały wezwane do pożaru budynku gospodarczego na jednej z posesji w Lutyni. Po ugaszeniu ognia strażacy natrafili na dwie ciężko ranne kobiety. Obie, jak poinformował prokurator, miały "liczne rany kłute nożem na różnych częściach ciała". Niestety, życia 20-latki nie udało się uratować. Jej matka w stanie zagrażającym życiu trafiła do szpitala.

Krótko po zdarzeniu policjanci zatrzymali 22-letniego członka rodziny. Mężczyzna usłyszał zarzuty zabójstwa swojej siostry oraz usiłowania zabójstwa matki. Według wcześniejszych informacji prokuratury przyznał się do zadania obu kobietom ciosów nożem, jednak nie wyjaśnił motywu swojego działania.

Za zarzucane mu przestępstwa grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Mieszkańcy będą modlić się za ofiary

Wydarzenia z początku tygodnia wstrząsnęły mieszkańcami Lutyni. W geście solidarności z rodziną ofiar i całą lokalną społecznością parafia św. Józefa zapowiedziała wspólną modlitwę. Msza Miłosierdzia Bożego po tragedii w Lutyni odbędzie się w czwartek, 9 lipca, o godz. 19.00.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki