Choć oficjalne komunikaty są powściągliwe, nieoficjalne informacje portalu WP wskazują na jedno: Borys B., podejrzany o zabójstwo 26-letniego mężczyzny w Bystrzycy Kłodzkiej, został objęty specjalnym nadzorem w areszcie. Atmosfera wokół sprawy jest tak gęsta, że mundurowi musieli podjąć radykalne kroki, by zapewnić osadzonemu bezpieczeństwo.
Jak poinformowała redakcję Radia Eska rzecznik prasowy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej, ppłk Arleta Pęconek:
"Zapewnienie bezpieczeństwa osobom pozbawionym wolności należy do podstawowych zadań Służby Więziennej. Środki stosowane w ramach realizacji powyższego obowiązku są określone w kodeksie karnym wykonawczym, a ich dobór zależy od zdiagnozowanego stopnia zagrożenia. Może to być np. zwiększony stopień izolacji od innych osadzonych, stałe monitorowanie zachowania osadzonego poprzez umieszczenie w celi monitorowanej, czy odpowiedni dobór współosadzonych".
Służby boją się samosądu. Chodzi o "kryminalną Polskę"
Decyzja o wzmocnionej ochronie ma być bezpośrednią odpowiedzią na nagranie, które pojawiło się w sieci po tragedii. Jedna z osób opublikowała na Instagramie wulgarny apel, wzywając do zemsty na strzelcu.
- Do całej kryminalnej Polski, do wszystkich kibiców, do wszystkich jest ta wiadomość. Odj...chłopaka, od nas, grypsującego, dwadzieścia parę lat. Do każdego kto ma cokolwiek wspólnego z ulicą niech się lepiej bierze do roboty i jazda z tą ku...
- mówił mężczyzna na filmie.
Autor tego nagrania, 29-latek z powiatu kłodzkiego, został już zatrzymany przez policję i usłyszał zarzuty. Jednak machina nienawiści ruszyła, co zmusiło najpewniej dyrekcję zakładu karnego do natychmiastowej reakcji.
- Jeżeli w związku z toczącym się postępowaniem karnym wystąpi poważne zagrożenie lub zaistnieje bezpośrednio obawa wystąpienia poważnego zagrożenia dla życia i zdrowia osadzonego, dyrektor zakładu karnego obejmuje takiego osadzonego szczególną ochroną w warunkach zwiększonej izolacji zabezpieczenia. [...] Każdy sygnał o możliwym zagrożeniu bezpieczeństwa którejkolwiek z osób pozbawionych wolności jest przez Służbę Więzienną traktowany z największą powagą
- wyjaśnia procedury ppłk Arleta Pęconek.
Mimo że rzecznik nie może potwierdzić danych konkretnego osadzonego, portal WP ustalił nieoficjalnie, że Borys B. rzeczywiście korzysta z nadzwyczajnych procedur.
- Jeśli mamy do czynienia z wezwaniami do zemsty, to jest jasny sygnał, z kim miał do czynienia ten strzelec, Borys B. To środowisko przestępcze, funkcjonujące według zasad ulicy
- tłumaczy WP to ekspert ds. bezpieczeństwa, Dariusz Loranty.
Kulisy tragedii. Obrona konieczna czy egzekucja?
Przypomnijmy, do tragicznych zdarzeń doszło 10 kwietnia 2026 roku. Według prokuratury, scysja zaczęła się od błahego powodu podczas spaceru z psem.
- Doszło do scysji pomiędzy grupą trzech mężczyzn będących pod wpływem alkoholu z innym mężczyzną wyprowadzającym psa na spacer. Po kłótni osoby te rozdzieliły się, mężczyzna z psem wrócił on do domu, pozostawił zwierzę w domu a zabrał karabinek automatyczny Fedarm AR-15 kal. 5, 56 mm NATO, z którym poszedł ponownie na miasto, gdzie po raz drugi napotkał tych samych trzech mężczyzn. Doszło do ponownej scysji, w trakcie której mężczyzna posiadający broń oddał strzał ostrzegawczy i następnie serię pocisków w kierunku pozostałych trzech trafiając jednego z nich kilkakrotnie
- opisywał przebieg zdarzeń prokurator Mariusz Pindera.
Borys B. nie przyznaje się do winy. Przed śledczymi utrzymuje, że działał w obronie koniecznej.
Gigantyczne wsparcie dla strzelca
Podczas gdy "ulica" nawołuje do odwetu, inna część społeczeństwa murem stanęła za aresztowanym. Organizatorzy zbiórki na pomoc prawną dla Borysa B. są zaskoczeni skalą wsparcia. Zamiast planowanych 70 tysięcy złotych, na koncie pojawiło się już ponad 425 tysięcy złotych.
- Mamy już osiągnięty cel zbiórki. Dziękujemy Wam z całego serca. Zbiórki nie zamykamy - nie wiadomo co przed nami.... Obiecujemy, że rozliczymy się z każdego wydanego grosika. Może uda nam się, na bazie tego nieszczęścia, zbudować coś bardzo pozytywnego dla całego środowiska strzeleckiego i dla PRAWORZĄDNYCH OBYWATELI"
- piszą inicjatorzy akcji.
Sytuacja pozostaje dynamiczna. Policja apeluje o spokój, podkreślając, że "silne emocje wokół sprawy nie mogą być usprawiedliwieniem dla łamania prawa". Za nawoływanie do nienawiści i zbrodni grożą surowe kary, o czym przekonał się już autor nienawistnego filmu, który najbliższe dwa miesiące spędzi w areszcie.
Polecany artykuł: