Odkręcił kurki z gazem i uciekł z mieszkania. "Wystarczyłby dzwonek do drzwi"

2026-04-01 9:07

Do potężnej eksplozji w bloku wielorodzinnym w Lubinie brakowało niewiele. Wszystko przez 45-latka, który celowo doprowadził do ulatniania się gazu w swoim mieszkaniu. Mężczyzna ukrywał się w hotelu, ale wpadł w ręce policji. Grozi mu wieloletnie więzienie.

Dramatyczne zgłoszenie i błyskawiczna akcja

Wszystko zaczęło się od dramatycznego telefonu, który w miniony piątek odebrał dyżurny lubińskiej komendy. „Czujniki gazu szaleją na klatce schodowej, a w mieszkaniu nie ma właściciela” - brzmiało zgłoszenie, które postawiło na nogi wszystkie służby. Dyżurny natychmiast skoordynował działania policji, straży pożarnej i pogotowia gazowego, wysyłając na miejsce dostępne siły. Czas odgrywał kluczową rolę.

Mieszkanie zamienione w bombę

Gdy służby dotarły na miejsce, okazało się, że drzwi do mieszkania, z którego ulatniał się gaz, są zamknięte. Podjęto decyzję o siłowym wejściu. 

- Z uwagi na ogromne zagrożenie wybuchem, zamkiem zajął się wezwany ślusarz i strażacy, którzy uzbrojeni w maski weszli do środka. W kuchni mundurowi zauważyli, że wszystkie kurki w kuchence gazowej zostały okręcone. Dodatkowo okazało się, że sprawca uszczelnił otwory w mieszkaniu: pozamykał okna, okleił kratki wentylacyjne, a pod drzwi podłożył ręczniki, a następnie wyszedł

- opisuje podkom. Sylwia Serafin z lubińskiej policji. 

Mieszkanie zostało celowo zamienione w tykającą bombę.

Policyjny pościg i zatrzymanie w hotelu

Podczas gdy służby zabezpieczały budynek, policyjne patrole ruszyły na poszukiwania 45-letniego właściciela lokalu. Funkcjonariusze sprawdzali wszystkie miejsca, w których mężczyzna mógł przebywać. Dzięki intensywnym i sprawnym działaniom udało się go namierzyć. Okazało się, że 45-latek ukrywał się w jednym z hoteli na terenie Lubina. Został natychmiast zatrzymany.

Grozi mu surowa kara

Śledczy wraz z biegłym przeprowadzili szczegółowe oględziny mieszkania. Opinia eksperta nie pozostawiała złudzeń: sytuacja stwarzała realne zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób. Stężenie gazu, który ulatniał się przez blisko dobę, było tak duże, że do potężnej eksplozji mógł doprowadzić najmniejszy impuls, jak choćby dzwonek do drzwi. Mężczyzna przyznał się do winy, ale nie był w stanie w logiczny sposób wytłumaczyć swojego postępowania.

45-latek usłyszał zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach. Na wniosek prokuratury sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na 3 miesiące.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki