Spis treści
Olgierd D. skatował matkę w Gębicach. Szokujące ustalenia prokuratury
Prokuratura Rejonowa w Strzelinie poinformowała, że proces Olgierda D. ruszy niebawem przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu, gdzie 2 lipca 2026 roku trafił oficjalny akt oskarżenia. Dramat rozegrał się 5 grudnia 2025 roku na terenie niewielkich Gębic. Zebrany materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że syn brutalnie pobił 81-letnią kobietę, skazując ją na niewyobrażalne cierpienie. Ciało ofiary odnaleziono dopiero cztery dni później, co oznacza, że przez dłuższy czas nikt nie zainteresował się losem umierającej staruszki.
Funkcjonariusze odtworzyli tragiczne chwile dzięki relacjom świadków, policyjnym kamerom nasobnym oraz wnikliwym analizom techników kryminalistyki. Feralnego dnia między krewnymi wybuchła awantura, w trakcie której mężczyzna zaczął bezlitośnie okładać matkę. Kiedy staruszka straciła przytomność, sprawca zignorował konieczność wezwania pogotowia ratunkowego. Olgierd D. przeniósł zmasakrowaną ofiarę do sypialni, posadził na materacu, podłożył poduszkę pod głowę i przykrył grubym kocem. Następnie starannie zmył wszystkie ślady krwi z podłogi i spokojnie wyjechał do Wrocławia.
Wyniki sekcji zwłok obnażyły prawdziwą skalę bestialstwa oskarżonego. Biegli z zakresu medycyny sądowej odkryli u zmarłej rozległe krwiaki, wylew do mózgu, kompletnie strzaskaną kość nosową oraz obustronne połamanie żeber. Zmiażdżona klatka piersiowa oraz odma opłucnowa wywołały ogromne problemy z oddychaniem, które skutkowały długotrwałą i bolesną agonią.
Polecany artykuł:
Olgierd D. znęcał się nad żoną. Sprawca usłyszał ciężkie zarzuty
Lista przestępstw zarzucanych mężczyźnie nie kończy się jednak wyłącznie na pozbawieniu życia 81-latki. Prokuratura oskarżyła go dodatkowo o wielomiesięczne znęcanie się nad własną żoną, a także o słowną i fizyczną napaść na policjantów prowadzących czynności w tej sprawie. Olgierd D., który nigdy wcześniej wchodził w konflikt z prawem, natychmiast trafił do aresztu tymczasowego w grudniu 2025 roku. Podczas przesłuchania w strzelińskiej prokuraturze kategorycznie odmówił składania jakichkolwiek wyjaśnień i nie odpowiedział na pytania śledczych. Za dokonanie morderstwa grozi mu kara co najmniej dziesięciu lat pozbawienia wolności, choć sąd może wymierzyć mu nawet karę dożywotniego więzienia. Proces we Wrocławiu z pewnością przyciągnie ogromną uwagę opinii publicznej z uwagi na niespotykane okrucieństwo czynu.