Rowerzysta przewrócił seniorkę i uciekł. Usłyszał zarzuty, ale nie przyznaje się do winy
42-letni rowerzysta, którego przez kilka tygodni szukała policja, usłyszał zarzuty po głośnym incydencie z udziałem seniorki we Wrocławiu. Mężczyzna nie przyznaje się do winy i przekonuje, że przebieg zdarzenia był inny niż opisują to świadkowie oraz pokrzywdzona. Do zdarzenia doszło 11 maja przy ul. Pilczyckiej we Wrocławiu. Całą sytuację zarejestrowali świadkowie. Nagranie szybko trafiło do internetu i wywołało duże poruszenie. Poszkodowaną jest 80-letnia Walentyna Wnuk, doradczyni prezydenta Wrocławia do spraw seniorów. Kobieta w rozmowie z portalem tvn24.pl opowiedziała, że przecinała ścieżkę rowerową, aby dojść do chodnika. W pewnym momencie miała zostać uderzona kierownicą przez nadjeżdżającego rowerzystę. Seniorka zwróciła mu uwagę, że nie użył dzwonka. Według jej relacji mężczyzna zdenerwował się, zsiadł z roweru i popchnął ją, przez co upadła na chodnik.
Rowerzysta twierdzi, że 80-latka też była agresywna, ale słownie. Grozi mu do 3 lat więzienia
Po zdarzeniu rowerzysta odjechał. Policja rozpoczęła jego poszukiwania i opublikowała wizerunek mężczyzny z monitoringu. Zdjęcia pojawiły się również w mediach oraz mediach społecznościowych. Jak poinformowała Komenda Miejska Policji we Wrocławiu, funkcjonariusze prowadzili działania operacyjne i procesowe, które pozwoliły ustalić tożsamość podejrzanego. Ostatecznie z policją skontaktował się pełnomocnik 42-latka. Mężczyzna został przesłuchany i usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy spowodowania obrażeń ciała trwających nie dłużej niż siedem dni. Drugi odnosi się do narażenia pokrzywdzonej na utratę życia albo ciężki uszczerbek na zdrowiu w związku z upadkiem.
42-latek nie przyznał się do winy. Jak przekazała podkom. Aleksandra Freus z wrocławskiej policji, podejrzany twierdzi, że używał dzwonka i ostrzegał kobietę, że nadjeżdża. Według jego wersji seniorka również miała zachowywać się wobec niego agresywnie, tyle że słownie. Śledczy będą teraz analizować zgromadzony materiał dowodowy, w tym nagrania oraz zeznania świadków. To one mają pomóc ustalić dokładny przebieg zdarzenia. Jeżeli zarzuty się potwierdzą, 42-latkowi grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
