Śląsk Wrocław - Lech Poznań 1:4 (0:1) (Tomasiewicz 90+3' - Jagiełło 31', Rodriguez 50', Walemark 70', 73')
Śląsk Wrocław: Niemczycki - T. Andersson, Matsenko, Ba, Malec, Llinares - Tomasiewicz, Linetty (61' Ciućka), Samiec-Talar (75' Shabani) - Banaszak (76' Camoes), Marjanac (61' Dembele)
Lech Poznań: Lis - Pereira, Mońka, Skrzypczak, Gurgul - Murawski (76' Berggren), Bengtsson (72' Hakans), Gumny (60' Walemark), Rodríguez - Jagiełło (60' Kozubal), Ishak (72' Agnero).
Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń)
Widzów: 33863
Śląsk Wrocław - Lech Poznań, czyli powrót po przerwie na kadrę
Marzący o ucieczce ze strefy spadkowej Śląsk Wrocław i walczący o odzyskanie pozycji lidera Lech Poznań spotkały się po bardzo długiej przerwie reprezentacyjnej. Faworytami byli rzecz jasna przyjezdni, którzy trzy tygodnie temu rozbili u siebie Radomiaka Radom (5:1). "Kolejorz" ma jednak swoje problemy.
- Sytuacja Allahyara Sayyadmanesha jest poważna. Wypadł z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego - mówił na początku października trener Niels Frederiksen.
Ekipa Śląska Wrocław liczyła, że do zwycięstwa poniosą ją fani z Dolnego Śląska. Już 9 października przedstawiciele klubu informowali w mediach społecznościowych, że mecz obejrzy ponad 30 tysięcy widzów.
Pierwsza połowa była zdecydowanie lepsza w wykonaniu faworytów. Lech udokumentował swoją przewagę w 31. minucie. Pablo Rodriguez ograł na prawym skrzydle Samca-Talara, jego dośrodkowanie przedłużył Mateusz Skrzypczak, a niepilnowany Filip Jagiełło pokonał Karola Niemczyckiego. Skromne prowadzenie "Kolejorza" utrzymało się do przerwy i ten wynik dobrze odzwierciedlał to, co oglądaliśmy w stolicy Dolnego Śląska.
W 50. minucie sytuacja Śląska była jeszcze gorsza. Zza pola karnego uderzył Pablo Rodriguez, rykoszet od Mariusza Malca zaskoczył Niemczyckiego i było 0:2.
Jakby tego było mało, po godzinie gry Niels Frederiksen posłał do boju Patrika Walemarka, który całkiem niedawno dał się we znaki reprezentacji Polski. Szwed zrobił, co do niego należało. Na listę strzelców wpisywał się w 70. i 73. minucie spotkania. W doliczonym czasie gry honorowe trafienie dla Śląska wypracował duet Timossi - Tomasiewicz. Ten ostatni wykorzystał dobre zagranie z rzutu rożnego.
Beniaminek nie miał w tym spotkaniu zbyt wielu argumentów, a mistrz pokazał swoją moc. Skrzydłowy Walemark, choć grał tylko nieco ponad pół godziny, demonstrował swoje znakomite umiejętności. 25-latek jest w świetnej formie i nie zamierza się zatrzymywać. "Kolejorz" - przynajmniej na kilka godzin - został liderem PKO BP Ekstraklasy.
18 października Lech zmierzy się przed własną publicznością z Koroną Kielce. Dzień wcześniej, Śląsk Wrocław spróbuje się zrehabilitować w Lublinie.
Zapraszamy do obejrzenia galerii ze zdjęciami z meczu Śląsk - Lech! Poszukajcie się na zdjęciach kibiców z Tarczyński Areny!