Spis treści
Mezonetowiec we Wrocławiu. W czasach PRL każdy marzył o takim lokum
Mezonetowiec we Wrocławiu już w chwili powstania budził ogromne zainteresowanie i uchodził za jeden z najbardziej nowoczesnych budynków mieszkalnych swoich czasów. W realiach PRL, gdy większość osób mieszkała w niewielkich i schematycznych lokalach, ten blok oferował coś zupełnie wyjątkowego. Dwupoziomowe mieszkania, większa przestrzeń oraz nietypowy układ wnętrz sprawiały, że lokatorzy mogli poczuć się niemal jak w domu jednorodzinnym.
Nic dziwnego, że zamieszkanie w Mezonetowcu było marzeniem wielu wrocławian. Budynek szybko zyskał opinię prestiżowego i wyróżniał się na tle typowych osiedli z wielkiej płyty. Dla wielu osób stanowił symbol wygody, nowoczesnego stylu życia i architektonicznego powiewu Zachodu w szarej rzeczywistości tamtych lat.
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
Mezonetowiec we Wrocławiu [ZDJĘCIA]
Historia Mezonetowca we Wrocławiu. Budowa zajęła tylko dwa lata
Wznoszenie tego unikatowego budynku we Wrocławiu trwało krótko, w latach 1958-1960. Za projekt odpowiadała grupa architektów pod okiem Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak, wspieranej przez Edmunda Frąckiewicza oraz Marię i Igora Tawryczewskich. Był to jeden z najodważniejszych eksperymentów mieszkaniowych w kraju. Konstrukcję oparto na koncepcji dwupoziomowych lokali typu „mezonet”, czerpiąc z zachodniego modernizmu i rewolucyjnych idei Le Corbusiera.
Jak wyglądają mieszkania w Mezonetowcu? Komfort rodem z domu jednorodzinnego
Niespotykanym zabiegiem jest podział wszystkich lokali w gmachu na dwie wyraźne strefy. Dół pełni funkcję dzienną z salonem, kuchnią i toaletą, z kolei górę zarezerwowano na część nocną, mieszczącą sypialnie oraz łazienkę. Powierzchnia wynosząca około 70 mkw. oznaczała w epoce PRL niesłychany wręcz komfort. Zamysłem twórców było stworzenie iluzji domu jednorodzinnego w sercu miasta. Dla lokatorów przeprowadzka tam stanowiła gigantyczny skok cywilizacyjny, gwarantujący ogromną przestrzeń.
Ochrona zabytkowa Mezonetowca we Wrocławiu. Modernizm doceniony po latach
Co ciekawe, budynek nie był zawsze traktowany jako wielka perła. Obiekt latami niszczał i tracił pierwotny urok, choć eksperci wciąż uważali go za niesłychanie ważny eksperyment w powojennej Polsce. Sytuację uratował dopiero 2017 rok, kiedy budowlę ostatecznie wpisano do rejestru zabytków. Ten formalny ruch nareszcie zapewnił wrocławskiemu gmachowi profesjonalną i ścisłą ochronę konserwatorską.