Finał w sądzie. Jest wyrok i dożywotni zakaz
Zapadał wyrok w głośnej sprawie potrącenia motocyklisty, do którego doszło 17 września 2025 roku w Golance Dolnej na Dolnym Śląsku. Sąd Rejonowy w Legnicy, po akcie oskarżenia wniesionym przez legnicką prokuraturę, skazał 38-letniego Sławomira B. na karę łączną 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Mężczyzna do końca procesu nie uznawał swojej winy, a na przeprosiny i wyrażenie skruchy zdobył się dopiero na samym końcu. Prokuratura jest zadowolona z orzeczenia.
"Prokurator ocenił wyrok jako słuszny"
- przekazała Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
To jednak nie wszystko. Sąd orzekł wobec sprawcy także dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, obowiązek zapłaty nawiązki na rzecz pokrzywdzonego w kwocie 35 tys. zł, a także świadczenia pieniężne w łącznej wysokości 20 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym.
Szokujące okoliczności wypadku w Golance Dolnej
Do dramatycznego zdarzenia doszło wczesnym rankiem, około godziny 6:55. Poszkodowany motocyklista jechał prawidłowo z Legnicy w kierunku Prochowic. Z naprzeciwka nadjeżdżał Sławomir B. volkswagenem touranem.
- Sławomir B. w miejscu, gdzie doszło do zdarzenia, bez użycia sygnalizatora, zaczął wykonywać nagły manewr skrętu w prawo na jedną z posesji. Przez to wjechał na pas ruchu, którym w odległości ok. 20 m poruszał się pokrzywdzony motocyklista. Ww. nie ustąpił mu pierwszeństwa. Kierujący motocyklem próbował hamować i wykonać manewr ratunkowy poprzez „położenie” motocykla na asfalcie, jednak pomimo to siłą rozpędu uderzył w przednią część zagradzającego mu drogę samochodu
- informowała wcześniej prokuratura.
W wyniku zderzenia motocyklista doznał rozległych obrażeń kręgosłupa, które doprowadziły do niezdolności do samodzielnej egzystencji i całkowitej niezdolności do pracy.
Skandaliczne zachowanie sprawcy. Uciekł i obwiniał ofiarę
Postawa Sławomira B. tuż po wypadku była szokująca. Zamiast udzielić pomocy ciężko rannemu człowiekowi, wysiadł z auta, a jego zachowanie wskazywało na wszystko, tylko nie na chęć pomocy.
- Po zatrzymaniu się oskarżony opuścił pojazd, a po zorientowaniu się co do skutków zdarzenia wsiadł do niego i pospiesznie odjechał w kierunku Prochowic, nie udzielając pomocy i nie pozostając na miejscu do czasu przyjazdu służb ratowniczych. Sprawcę próbowali zatrzymać świadkowie zdarzenia, jednak wyminął ich, a w stosunku do jednej z osób cofnął na tyle gwałtownie, że nieomal potrącił ww. Świadek odnotował, iż sprawca zachowywał się dziwnie, gestykulował, obarczał winą motocyklistę i sprawiał wrażenie osoby znajdującej się pod wpływem środków psychoaktywnych lub będącej pod wpływem szoku
- przekazywała prokuratura.
Długa lista grzechów Sławomira B.
Jak się okazało, ucieczka z miejsca wypadku była tylko wierzchołkiem góry lodowej. Lista przewinień 38-latka jest porażająca. Okazało się, że mężczyzna nigdy nie posiadał prawa jazdy, a w momencie wypadku łamał już wcześniej orzeczony sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Co więcej, poruszał się autem z fałszywymi tablicami rejestracyjnymi i bez ważnej polisy OC.
Policjanci zatrzymali go na początku października 2025 roku na terenie powiatu lubińskiego. Był kompletnie zaskoczony, bo myślał, że uda mu się uniknąć odpowiedzialności. Jak informowała prokuratura, mężczyzna ukrywał się przed organami ścigania, ponieważ był już wcześniej podejrzany o dwukrotne prowadzenie samochodu pod wpływem metamfetaminy.
Polecany artykuł: