Spis treści
Klaudia Uciechowska z Wałbrzycha wraca do Polski. Szef MON potwierdza
Tysiące Polaków oraz najbliżsi z drżeniem serca obserwowali dramatyczne losy 24-letniej Klaudii Uciechowskiej. Władze państwowe zdecydowały się na przeprowadzenie skomplikowanej operacji ewakuacyjnej, by bezpiecznie przewieźć pacjentkę z terytorium Chin do kraju.
Zwieńczenie tych intensywnych starań ogłosił w ostatnim dniu maja Władysław Kosiniak-Kamysz za pośrednictwem mediów społecznościowych.
– Zatwierdzone są wszystkie zgody na przelot samolotu specjalnego do Chin po panią Klaudię, naszą rodaczkę, która od wielu dni przebywa w śpiączce w szpitalu w Pekinie. Start samolotu jutro wcześnie rano. Na pokładzie będzie wojskowy zespół medyczny, który zrobi wszystko, by Klaudia bezpiecznie trafiła do szpitala w Polsce – poinformował na "X" minister.
Szef resortu obrony wyraźnie zaznaczył, że pomoc dla obywatelki w tak krytycznym położeniu stanowi fundamentalny obowiązek polskiego państwa.
Nocny telefon z pekińskiego szpitala zapoczątkował dramat
Informacje o losach 24-latki błyskawicznie obiegły i wstrząsnęły opinią publiczną w całej Polsce. Kobieta wyjechała do Azji, by zgłębiać tamtejszą kulturę oraz język. Po ukończeniu wrocławskiej filologii chińskiej postanowiła kontynuować studia sinologiczne na niezwykle prestiżowej uczelni w stolicy Chin.
Jej ambitne plany legły w gruzach w ułamku sekundy.
Środek nocy przyniósł rodzicom studentki druzgocącą wiadomość z pekińskiej placówki medycznej, do której w ciężkim stanie trafiła ich córka. Z relacji matki wynika, że Klaudia doznała nagłego ataku o podłożu neurologicznym, co doprowadziło do utraty kontaktu z otoczeniem. Towarzyszyły temu potężne halucynacje, całkowita dezorientacja oraz brak zdolności do rozpoznawania członków własnej rodziny.
Miejscowi specjaliści zdiagnozowali u Polki zapalenie mózgu, będące następstwem potworniaka, czyli nowotworu jajnika. Medycy bezzwłocznie przeprowadzili zabieg chirurgicznego wycięcia tej niebezpiecznej zmiany.
Niestety, po operacji organizm pacjentki zaczął się poddawać, a zdiagnozowana perforacja dwunastnicy drastycznie pogorszyła jej rokowania. Dziś 24-latka jest w śpiączce, a jej oddech i podstawowe funkcje życiowe podtrzymuje respirator oraz inna specjalistyczna maszyneria.
Ojciec Klaudii czuwał w Chinach. Barierą był milionowy koszt transportu
Na wieść o tragicznym w skutkach pogorszeniu stanu zdrowia, ojciec dziewczyny niezwłocznie wyleciał do Pekinu. Na miejscu bezradny mężczyzna trwał przy szpitalnym łóżku, mogąc jedynie trzymać nieprzytomną córkę za rękę.
Zrozpaczeni krewni od samego początku apelowali o przetransportowanie Klaudii do polskiej placówki, widząc w tym jedyną szansę na skuteczne kontynuowanie leczenia. Na drodze stanęły jednak finanse – wyceniony na przeszło milion złotych specjalistyczny lot medyczny zrujnowałby domowy budżet i znacząco przekraczał możliwości rodziny.
Dzięki wielkiemu zaangażowaniu i dopięciu skomplikowanych formalności ratunkowa maszyna wojskowa rusza do akcji, dając szansę na szczęśliwy finał. Wypełniony sprzętem samolot zabiera na pokład doświadczonych medyków, którzy będą mieli za zadanie nadzorować i zabezpieczać stan młodej kobiety podczas długiego powrotnego rejsu z Azji do Europy.
To ogromne wyzwanie logistyczne dla całej załogi. Przewiezienie osoby zaintubowanej i pogrążonej w głębokiej śpiączce na dystansie tysięcy kilometrów wymusza bezwzględne przestrzeganie najwyższych standardów i rygorystycznych procedur bezpieczeństwa.
Przed bliskimi oraz całą ekipą ratunkową nadchodzą całkowicie decydujące godziny, od których zależą losy całej operacji. Przyjaciele i tysiące ludzi w kraju z zapartym tchem czekają na wieści o pomyślnym lądowaniu, dzięki któremu studentka znajdzie się w końcu pod bezpieczną opieką rodzimych specjalistów i własnej rodziny.
Polecany artykuł:
Władysław Kosiniak-Kamysz o akcji: Klaudia, czekamy na Ciebie
Minister Kosiniak-Kamysz skierował słowa ogromnego uznania do urzędników i personelu medycznego z Polski oraz Chin, bez których błyskawiczne załatwienie niezbędnych zgód lotniczych byłoby całkowicie niemożliwe do zrealizowania.
Kończąc swój internetowy komunikat, wicepremier zwrócił się bezpośrednio do 24-latki. Jego poruszające słowa natychmiast zyskały ogromny
„Klaudia, czekamy na Ciebie”